Komunia na klęcząco20110421-IMG_6484

Pan Jezus już się zbliża,
już puka do mych drzwi.
Pobiegnę Go przywitać,
z radości serce drży.

Obrzęd rozdawania Komunii świętej w katolickim porządku, czyli przy balaskach przykrytych czystym białym obrusem. Jest wszelako jedna kwestia szczegółowa, którą moglibyśmy zasadnie nazwać precedencją oczekiwania. Trzeba o niej wspomnieć – z racji delikatnych wymogów wiary i miłości. Serce rzymskiego katolika rozumie o czym mowa.
Kto ma na kogo czekać? Każemy Panu Jezusowi czekać na nas? Czy będziemy pokornie czekać na Pana Jezusa?
Zdarza się tak, że zaraz po odmówieniu modlitwy Domine, non sum dignus wierni od razu podchodzą do balasek, klękają i oczekują na kapłana z Najświętszym Sakramentem. Tak jest pięknie i poprawnie. Szlachetna grzeczność.
Zdarza się jednak i tak, że po modlitwie Domine, non sum dignus kapłan podchodzi do balasek i musi czekać aż wierni podejdą i uklękną. To jest niestosowne i niepoprawne. Niegrzeczne.
Podsumujmy! Nasz szacunek wobec Pana Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie wyrazi się w takiej praktyce: po modlitwie Domine, non sum dignus od razu, bez ociągania się, spokojnie podchodzimy do balasek, klękamy i oczekujemy na podejście kapłana. Nigdy nie stwarzajmy takich sytuacji, aby kapłan z Najświętszym Sakramentem musiał stać i czekać aż wierni podejdą i uklękną.
Precedencja oczekiwania. Trzeba o niej wspomnieć – z racji delikatnych wymogów wiary i miłości. Serce rzymskiego katolika rozumie o czym mowa.