O. Benedykt Huculak, Cud w Legnicy to odpowiedź na ponowne zbezczeszczenie Hostii

O. Benedykt Jacek Huculak

CUD W LEGNICY
TO ODPOWIEDŹ NA PONOWNE
ZBEZCZESZCZENIE HOSTII

Cud, który w dzień Bożego Narodzenia roku 2013 wydarzył się w Legnicy jest powtórzeniem tego, co w pięć lat wcześniej miało miejsce w przeciwległym zakątku Polski, w Sokółce na Podlasiu, gdzie niedbały ksiądz przy udzielaniu Komunii nawet nie spostrzegł, że wytrącił Hostię. Na stopniu ołtarza spostrzegła Ją pewna niewiasta, która księdzu wskazała na Nią. Ten zaś Hostię wprawdzie podniósł, lecz jedynie po to, by Ją utopić w wodzie naczynia obok taberna­kulum, które od wieków służyło i ma służyć tylko do zwilżania palców po udzieleniu Komunii, bo jest oczywiste, że na nich zawsze pozostają okruszyny Hostyj[1].
…..Wkrótce zaczęto okłamywać wiernych, jakoby ksiądz postąpił według wytycznych[2], lecz oto nawet w nowym mszale posoborowym – głęboko odmiennym od poprzedniego, a wytworzonym przy współ­udziale siedmiu protestantów[3] – we wstępie napisano: „Jeżeli upadnie Hostia lub jakaś jej cząstka, to należy ją ze czcią podnieść”[4]: „ze czcią (reverenter)”, więc na pewno nie po to, by ją rozmoczyć w wodzie, a potem zawiesinę wylać[5], lecz by ją dać do spożycia lub samemu spożyć, choćby nawet – dla nadwrażliwych na rzekomo brudną Hostię, lecz odpornych na brud banknotów dotkniętych tysiącami rąk – po lekkim Jej otarciu o białe płótno mszalne (purificatorium). Potwierdzają to kolejne słowa tegoż miejsca, gdzie pojęcie wylewania wprawdzie występuje, lecz odnosi się tylko do drugiej Postaci, bo napisano: „Gdyby zaś rozlała się Najświętsza Krew, to miejsce, na które spłynęła, należy obmyć wodą, a [tę] wodę [zebraną] wlać do kościelnej studzienki (sacrarium)”[6].
…..Znamienne jest, że ani proboszcz, ani biskup nie dostrzegł w tym nic zdrożnego, choć ten później raz przyznał, że „pewne jest jedno: Hostia nie została należycie uszanowana”[7]. Na to zbezczeszczenie natomiast odpowiedział sam Pan Jezus, przemieniając Hostię w mięsień serca, które jeszcze żyje, lecz bardzo cierpi i jest w stanie walki o życie, jakby przed zawałem[8]. Coś zupełnie podobnego i w takich samych okolicznościach zniewagi Jezusa obecnego w Hostii, miało powtórzyć się w pięć lat później w Legnicy.
.

…..ZDARZENIE

Dnia 25 grudnia roku 2013, przeto w sam dzień Narodzenia Pańskiego, w kościele św. Jacka w Legnicy, niedbały ksiądz udzielający Komunii wytrącił Hostię z puszki złoconej. Podniósł ją wprawdzie, lecz nie włożył jej z powrotem do puszki, ani sam nie raczył jej spożyć, ale włożył ją do naczynia z wodą, aby tam rozmokła, straciła postać, a potem – ową zawiesinę wylać.
…..O tym zdarzeniu napisano w sposób katolicko-reformowany, czyli posoborowy, a przy tym językiem miernym, co najwyżej polskawym: „Podczas rozdawania Komunii jednemu z księży upadła Hostia. Zgodnie z procedurą kapłan włożył ją do vasculum, czyli specjalnego pojemnika z wodą, żeby się rozpuściła. Po kilku dniach okazało się, że na Hostii pojawiła się czerwona plamka. O sprawie został poinformowany bp [N], ówczesny ordynariusz legnicki. Kazał czekać dwa tygodnie”[9]. Coś podobnego zdarzyło się Jezusowi na krótko przed Męką, gdy Piotr z innymi uczniami zostawił Go samego w Ogrodzie Oliwnym, a potem miał się Go zaprzeć, wszedłszy na dziedziniec domu Kajfasza. Tam „usiadł [on] między służbą, ideín to télos – aby uj­rzeć koniec” (Mt 26, 58).
…..Po dwóch tygodniach, które wskazał biskup, okazało się, że przebarwiona część Hostii nie uległa zmianie, choć jej obrzeża rozmiękły pod wpływem wody. Badania w Zakładzie Medycyny Sądowej we Wrocławiu, któremu kuria bez wielu wstępów oddała owo „coś” do zbadania, wykazały, że jest to mięsień sercowy człowieka. Włókna tego mięśnia były bardzo podzielone, co oznacza stan dogorywania: przypadek więc taki sam, jak wcześniej w Sokółce. Słusznie więc ks. Krzysztof Wiśniewski z Seminarium w Legnicy rzekł, iż tego rodzaju zdarzenia „mają charakter pewnego szczególnego napomnienia w wierze” i podkreślił, że one dzieją się wobec „osłabienia wiary, nieraz w kontekście profanacji, niedbałości, zwątpienia”[10].
…..Niestety mniej rzeczowy był głos nowego biskupa legnickiego, który – podobnie jak wcześniej biskup białostocki – wolał nie tylko rzecz zamglić, lecz ją nawet przekręcić, bezpodstawnie przenosząc ją z kręgu swoich księży na wiernych katolików świeckich, jakby to im, a nie księżom brakowało wiary i czci dla Eucharystii. „Mam nadzieję – rzekł –, że to wszystko posłuży pogłębieniu kultu Eucharystii i będzie owocowało wpływem na życie ludzi zbliżających się do tej Relikwii”[11]. Podobnie wyraził się w odnośnym liście urzędowym, gdzie prosi o prowadzenie „katechezy, która pomagałaby właściwie kształtować świadomość wiernych w dziedzinie kultu eucharystycznego”[12].
…..Rzecz natomiast wyszła jak szydło z worka w słowach proboszcza, bezpośredniego przełożonego owego księdza półprotestanckiego. „Mnie – rzekł – [to zdarzenie] stawia do pionu. Przypomina mi, żeby podczas Eucharystii nie popadać w rutynę. Jeśli mnie ktoś zapyta, jak chrześcijanin powinien odpowiedzieć na to zdarzenie, nie odkryję niczego nowego: trzeba spowiadać się i przystępować do Komunii”[13]. Z jednej strony więc przyznaje on, że sprawa zdarzyła się z powodu rutyny – czyli niedbalstwa niegodnego rzemieślników nie tylko w stopniu mistrza, lecz nawet czeladnika –, ale stąd nie tylko nie wyciąga oczywistego wniosku, że to ksiądz powinien uważnie i ze czcią brać każdą Hostię w palce i tak jej udzielać, lecz nawet swój wniosek całkiem niedorzeczny przenosi na wiernych, mówiąc w odniesieniu do nich, że „trzeba się spowiadać i przystępować do Komunii”. O jakimkolwiek choćby napomnieniu dla owego księdza nie mogło być mowy, jeśli jego proboszcz tak pochodzi do rzeczy, najważniejszej zresztą z tych, za które odpowiada przed Bogiem i przed swoim biskupem. Tak samo zaś było pięć lat wcześniej w Sokółce.
.

…..KŁAMSTWO

Wykrętem wstępnym było i jest owo kierowanie uwagi na wzrost pobożności ludu po to, by uwagę odwrócić od winowajców, którymi są duchowni, bo winny jest nie tylko ów ksiądz reformowany, lecz także jego proboszcz i biskupi, którzy nie zdobyli się nawet na upomnienie przestępcy, mimo iż rzecz co najmniej ociera się o kanon 1367, który stanowi: „Kto postacie [chleba lub wina] przeistoczone wyrzuca albo w celu świętokradczym zabiera lub przechowuje, ten podlega klątwie (excommunicationi) wiążącej mocą samego prawa (latae sententiae), zastrzeżonej Stolicy Apostolskiej; [a] duchowny może być ponadto ukarany inną karą, nie wykluczając wydalenia ze stanu duchownego”.
…..Świętokradztwo zaś (sacrilegium) jest to zniewaga osób, miejsc lub rzeczy Bogu poświęconych. Przypadek legnicki, podobnie jak podlaski, należy do kręgu trzeciego, gdzie zbezczeszczenie hostii przeistoczonej (profanatio) stanowi przypadek najcięższy. Kodeks zaś tradycyjny, oparty na źródłach z całych dziejów Kościoła, a obowią­zujący aż do roku 1983, bardziej stanowczo orzekał: „Kto wyrzuciłby postacie przeistoczone albo w złym celu zabrał [je] lub zatrzymał, jest podejrzany o herezję; podlega wyklęciu wiążącemu mocą samego prawa, które [to wyklęcie] najściślej jest zatrzeżone Stolicy Apostolskiej; przez sam czyn jest on zniesławiony (infamis), a du­chowny ma być wydalony ze stanu duchownego” (kan. 2320). Czyn księdza z Legnicy jest bardzo bliski członu pierwszego: „Kto wyrzu­ciłby…”.
…..Ciężkie to wykroczenie było i jest jasne nawet według przepisu nowego mszału, podmienionego dopiero w pięć lat po Soborze i wbrew Soborowi. Tam zawarty jest wymóg wspomniany na wstępie: „Jeżeli upadnie Hostia lub jakaś jej cząstka, to należy ją ze czcią podnieść”[14], z oczywistym zamiarem włożenia jej z powrotem do puszki złotej albo spożycia samemu, może nawet po ostrożnym jej otarciu o białe płótno kielichowe. Ten cel jest dodatkowo potwierdzony słowami bezpośrednio następującymi: „Gdyby zaś rozlała się Najświętsza Krew, to miejsce, na które spłynęła, należy obmyć wodą, a [tę] wodę [zebraną] wlać do kościelnej studzienki (sacrarium)”[15]. Pojęcie więc rozwadniania, zbierania i wylewania przewidziane jest tylko dla postaci drugiej, czyli dla Krwi Pańskiej.
…..Wszystko to, skądinąd oczywiste dla katolików, nie było ważne ani dla proboszcza, ani dla biskupa, który także beztrosko przenosi sprawę na lud wierny. Na pytanie o powód cudu odpowiada: „Nie możemy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego to się wydarzyło […] Znamienne jest, że kościół św. Jacka znajduje się w części miasta, która w przeszłości była postrzegana jako trochę gorsza. Być może jest to także znak, że Pan Bóg posługuje się czymś, co przez ludzi jest niedoceniane, czasem w jakiejś mierze wzgardzone czy odrzucone”[16]. Potem biskup mówi wprawdzie, kiedy dokona się „prawdziwy cud”[17], czyli chyba o tym, kiedy niniejsze wydarzenie naukowo niewytłumaczalne wywoła skutek zamierzony przez Pana Jezusa, lecz ani tym razem owym celem dla biskupa nie jest nawrócenie księży, uwolnienie ich od rutyny, niedbalstwa i niedokładności, jakiej wstydziłby się nowo przyjęty czeladnik u stolarza czy szewca, lecz oto ponownie rzuca on świecę dymną pod znakiem ludu. „Prawdziwy cud – rzecze on – będzie dokonywał się wówczas, gdy ludzie dzięki temu wydarzeniu będą mogli głębiej i prawdziwiej przeżywać Eucharystię, która jest znakiem jedności i pojednania. Ma więc moc wprowadzać jedność, w szczególności między poróżnionymi”[18].
…..„Znakiem jedności i pojednania” jest domniemana eucharystia u protestantów, natomiast według wiary katolickiej jest ona czymś o wiele więcej. Dalej zaś biskup mówi, że „taki znak może być umocnieniem wiary człowieka przystępującego do Eucharystii […] Do tego jednak potrzeba systematycznej katechezy, nie tyle o cudzie, ile raczej o Eucharystii”[19]. Ciągle więc tylko przystępowanie wiernych do Komunii, lekcje religii dla nich, a o księżach – cisza. Całe szczęście, że przynajmniej wspomniany ksiądz Wiśniewski z Seminarium powiedział kilka zdań słusznych. Może więc jego wychowankowie po święceniach nie będą wytrącać Hostyj, a już zupełnie nie będą ich topić w wodzie do płukania palców. Także słowa biskupa o dzielnicy gorszej okazują się przesadzone. Otóż była nauczycielka, Maria Fedorczak, wspomina: „Dzieci, które [tam] uczyłam, były wprawdzie biedne, lecz kiedy przychodził koniec roku, starały się przynieść kwiaty z jakiegoś ogródka. Klasy miały po pięćdziesiąt osób, a mimo to udawało się zapanować nad nimi”[20]. Ta pani „znała sytuację uczniów, bo w ramach swych obowiązków musiała ich odwiedzać po domach”[21].
…..Chyba zresztą nigdzie na świecie nie ma żarliwszej wiary katolickiej i większej czci dla Eucharystii niż u wiernych na wschodzie i południu Polski. Poza tym w Legnicy, jak na całym Dolnym Śląsku, lud katolicki to przesiedleńcy z województwa lwowskiego – nie tylko z Wołynia –, gdzie w latach czterdziestych – bez względu na stan (duchowny czy świecki), wiek i płeć, a głównie dziewczęta i kobiety, nawet brzemienne – były gwałcone i najokrutniej mordowane siekierami, nożami, widłami przez Ukraińców tylko dlatego, że były Polkami, czyli katoliczkami obrządku rzymskiego, w którym zresztą jedynie w ciągu wieków rozwinęła się cześć dla Eucharystii[22]. Ona jednak, choć żywa wśród wiernego ludu, na tle reform posoborowych jest niszczona przez tych, którym przy święceniach Jezus całkiem powierzył się; przez tych więc, którzy z istoty swego stanu powinni być sługami Ciała i Krwi Pańskiej. Odnoszenie przeto znaczenia Cudu do wzmożenia pobożności ludu razi stronniczością, tym bardziej, że w parafii św. Jacka od lat kilkudziesięciu istnieje prężne Bractwo Eucharystyczne, którego statut jest wymagający, a także Eucharystyczny Ruch Młodych[23].
.

…..WYKRĘT DRUGI

Kłamstwo główne wiąże się z opowieścią, jakoby ów ksiądz nowomodny powinien był zrobić właśnie to, co zrobił. Już powiedziano jednak, że nawet mszał nowy – zasadniczo odmienny od poprzedniego, gdyż ułożony pod kątem wyjścia naprzeciw tzw. „braciom odłączonym”[24], a głównie protestantom i to bardziej skrajnym[25] – nakazuje podnieść Hostię ze czcią po to, by została spożyta, a nie utopiona w wodzie, którą potem wylano by[26], jak to jednak nieszczęśnie miało stać się w Sokółce, a ostatnio w Legnicy. Nakaz niniejszy znamienny jest na tle ogólnie protestanckiego tła nowego mszału, które – obok nowo wymyślonych, a także spłaszczonych modlitw starych – przejawia się w podejściu do zbierania cząstek Hostii po komunii świętej (purificatio).
…..Każdy człowiek umysłowo zdrowy wie, że przy łamaniu kromki chleba lub bułki zawsze okruszyny spadają na talerz, i to tym liczniej im kromka jest suchsza. Każdy też wie, że bułka tarta nie jest niczym, lecz tym samym, co bułki, z których ona powstała. O wiele bardziej dotyczy to Hostii, która jest całkiem sucha, więc nie ma w niej wilgoci, która by ją zmiękczała i sprzyjała zwartości. Stąd przez wieki było i powinno być oczywiste, że kapłan przy Komunii ma palcem zsunąć Cząstki z pateny do kielicha, zanim z niego spożyje Krew, a później nad kielichem obmyć palce, które dotykały Hostii, winem i wodą, a zawartość wypić. Nawet ktoś opodal stojący, a niedowidzący, dostrzeże na patenie okruszyny Hostii, zwłaszcza po jej przełamaniu.
…..W nowym mszale natomiast mówi się, że patenę po Komunii ociera się zwykle płótnem kielicha[27], bez obawy o to, czy leżące na niej Okruszyny spadną do kielicha, czy na zewnątrz niego, czy utkwią w tym płótnie, a potem byle gdzie spadną. Wszystko to świadczy o omdleniu wiary w rzeczywistą (realis) i bytową (substantialis) obecność ciała Jezusa pod postacią chleba, także więc – rozdrobnionego; a to jest dogmatem wiary katolickiej[28]. Na tym tle ciągot protestanckich znamienny jest wymóg nawet nowego mszału, by Hostię, którą ksiądz lub diakon wytrącił – bo sama nie wypadła –, on podniósł ze czcią po to, by została spożyta.
…..Zmiany posoborowe w stopniu wysokim są wykrzywieniem pism samego Soboru, a zwłaszcza konstytucji o świętej liturgii. Cierpkim owocem tej miernej twórczości jest właśnie mszał nowy, którego skutkiem są pustoszejące kościoły. Zanim jednak on został wprowadzony w roku 1970, w użyciu był tradycyjny Mszał rzymski, który w swoich częściach głównych pochodzi z pierwszych wieków po Chrystusie Panu. Wkrótce po Soborze przejrzano go wprawdzie według pisma o liturgii, lecz dokonano tylko trzech tknięć i to bardzo lekkich, bo jedynie opuszczono psalm wstępny, końcową Ewangelię i nieco uproszczono obrzęd Per ipsum (Przez Chrystusa…), który kończy Kanon, czyli część główną.
…..Do tak nieco odnowionego Mszału w roku 1965 dołączono nowy „Opis obrzędu, którego należy przestrzegać (Ritus servandus)”, gdzie powtórzono zasadę odwieczną:

„Jeśli hostia przeistoczona (consecrata) lub jakaś jej część spad­łaby na ziemię, to z szacunkiem należy ją podnieść (reverenter accipiatur), a na miejsce, gdzie upadła, polać trochę wody i wy­trzeć [je] płótnem kielicha”[29].

…..Hostię należy więc podnieść ze czcią po to, by została spożyta, a nie – zanurzona w wodzie, i to jeszcze w naczyniu do zwilżania pal­ców. To wykluczenie jest tak bezwzględne, jak wielka jest troska Koś­cioła o to, by nawet miejsce, gdzie hostia upadła było ze czcią prze­myte i wytarte lnianym płótnem od kielicha mszalnego. Niniejsze wy­kluczenie, a jednocześnie przestępstwo księdza, dodatkowo jaśnieje na tle dwóch innych rozporządzeń Kościoła:

„Gdyby do kielicha [po przeistoczeniu] wpadło coś trującego (aliquid venenosum) lub powodującego wymioty, to wino przeistoczone (consecratum) należy przelać do innego kielicha napełnionego wodą, tak by postacie wina rozpuściły się, a taką wodę – wylać do naczynia poświęconego (in sacrarium). Do kielicha zaś należy wlać inne wino z wodą, by ponownie dokonać przeistoczenia.
…..Gdyby coś trującego dotknęło hostii przeistoczonej, to wtedy [kapłan] niech przeistoczy inną i spożyje tak, jak powiedziano, a tamtą [zatrutą] niech włoży do kielicha pełnego wody, jak wyżej (n. 36) powiedziano o Krwi”[30].

…..Nie bez znaczenia wprawdzie jest to, że w obydwu przypadkach mowa jest o kielichu mszalnym, a nie o naczyniu do maczania pal­ców, lecz najważniejsze jest to, że niniejsze rozpuszczanie w wodzie dotyczy tylko hostii czymś zatrutej, a nie tej, co spadła na ziemię. Znalazła się ona zresztą, ściśle biorąc, nie na ziemi czy na ziemistej podłodze jak w dawnych chatach – gdzie pobożny lud ze czcią pod­nosił i całował nawet kromkę chleba, a potem spożywał ją –, lecz na stopniu ołtarza. W tym względzie ze wszech miar słuszna była uwaga jednego z księży w Sokółce, który podkreślił, że Hostia upadła „nie w żadne błoto, tylko na stopień ołtarza”[31].
…..Nawet jednak gdyby wpadła w błoto, to nie wolno byłoby jej zanurzać w wodzie w celu rozpuszczenia jej, lecz ostrożnie oczyścić białym płótnem kielicha – może lekko nawilżonym –, a potem ze czcią spożyć ją. Według wspomnianego rozporządzenia Kościoła Hostię rozpuszcza się w wodzie tylko wówczas, gdy dotknęło jej coś trującego, a przecież czymś takim nie jest nawet błoto. Dla katolika prawdziwego są to sprawy tak oczywiste, że owa dobra niewiasta w Legnicy, a wcześniej podobna w Sokółce, w okamgnieniu pokazała księdzu, że Hostia upadła, a to uczyniła po to, by ją podniósł i dał do spożycia lub później sam spożył. Jest to tak oczywiste, że nie tylko ów niegdyś wspomniany nowicjusz zakonny, ujrzawszy Hostię leżącą na posadzce, natychmiast ją podniósł i włożył do puszki w ręku księdza udzielającego Komunii[32], lecz także prezydent Polski, Andrzej Duda, na oczach wielu osób siedzących i raczej obojętnie patrzących, pod­niósł Hostię z betonowej nawierzchni i z wyraźnym wzruszeniem przyniósł ją kardynałowi, który na szczęście włożył Hostię z powro­tem do złoconej puszki, a zmieszany podziękował wiernemu katoli­kowi, który stanął na wysokości zadania[33]. Zdumiewa jednak, że kar­dynał, udzielając Komunii przy silnym wietrze, nie zatroszczył się o to, by zabezpieczyć Hostie, nakładając na puszkę białe płótno kielicha i zostawiając tylko wąski prześwit, aby je wyjmować. To zaś jeszcze niedawno wszędzie, a zwłaszcza w Polsce, wiedział i czynił każdy diakon od początku posługi.

*     *     *

Zarówno księdza w Legnicy, jak i księdza w Sokółce, biskup przed nałożeniem rąk zapytał: „Czy na chwałę Boga i dla uświęcenia chrześcijańskiego ludu chcesz pobożnie i z wiarą sprawować misteria Chrystusa, a zwłaszcza Eucharystyczną Ofiarę i sakrament pokuty, zgodnie z Tradycją Kościoła?”. Obydwaj odpowiedzieli: „Chcę”[34].
…..Owa Tradycja zaś, także w danej sprawie, sięga czasów niemal apostolskich, bo oto już genialny i znamienity Tertulian z Kartaginy (160-220) pisze: „Z największą troską dbamy o to, by na ziemię nie uronić nic z naszego Kielicha czy z naszego Chleba”[35]. Hipolit zaś (170-235), ów Grek mieszkający w Rzymie, a wszechstronnie znający Tradycję, rzecze: „Niech każdy zważa na to, by żaden niewierny nie dotknął Eucharystii… i by żadna jej część nie upadła, gdyż jest ona ciałem Chrystusa, które przez wiernych ma zostać spożyte, a nie być wzgardzone”[36]. Podobnie Orygenes z Aleksandrii (185-254) pisze: „Wy, którzy zwykliście uczestniczyć w boskich tajemnicach, kiedy przyjmujecie ciało Pana, to zachowajcie je z wszelką ostrożnością, aby nawet kruszyna nie upadła na ziemię: aby nie zatracić niczego z daru przeistoczonego. Jesteście słusznie przekonani, że winą byłoby spowodować wypadnięcie jego cząstek z powodu niedbalstwa”[37]. Efrem Syryjczyk (306-373), zwany Harfą Ducha Świętego, napomina: „Spożyjcie ten Chleb, a nie depczcie jego okruszyn”[38]. Podobnie Cyryl Jerozolimski (315-387) uczy przy Grobie Pańskim: „Uświęć też ostrożnie oczy swoje przez zetknięcie ich ze świętym Ciałem, bacząc, byś zeń nic nie uronił. To bowiem, co by spadło na ziemię, byłoby utratą jakby części twoich członków. Czyż nie niósłbyś złotych ziarenek z największą uwagą, by ci żadne nie zginęło i byś nie poniósł szkody? Tym bardziej zatem winieneś uważać, żebyś nawet okruszyny nie zgubił z tego, co jest o wiele droższe od złota oraz od pereł”[39].
…..W obrzędzie święceń po namaszczeniu rąk wierni przynoszą chleb i wino z wodą, przeznaczone do Mszy świętej. Diakon przyjmuje te dary i przynosi biskupowi, który je wręcza każdemu z nowo wyświęconych księży, klęczącemu przed nim, i mówi: „Przyjmij dary ludu świętego, które mają być ofiarowane Bogu. Rozważaj, co będziesz czynić, naśladuj to, czego będziesz dokonywać, i prowadź życie zgodne z tajemnicą Pańskiego krzyża”. Co roku zaś w wielkoczwartkowej Mszy krzyżma po kazaniu następuje odnowienie przyrzeczeń kapłańskich. Biskup zadaje głównie to pytanie: „W rocznicę dnia, w którym Chrystus dał udział w swoim kapłaństwie Apostołom i nam, pytam każdego z was: […] Czy chcesz pobożnie i z wiarą odpra­wiać misteria Chrystusa na chwałę Boga i dla uświęcenia ludu chrześ­cijańskiego zgodnie z Tradycją Kościoła?”. Kapłani zaś, każdy za sie­bie, odpowiadają: „Chcę”.
…..Gdyby te odpowiedzi twierdzące, zarówno przy święceniach, jak i w Wielki Czwartek, były czymś więcej niż wymogiem obrzędu, to ani w Sokółce, ani w Legnicy nie doszłoby do nieszczęścia, na które znie­ważony Jezus uznałby za słuszne odpowiedzieć cudem. W tle pozos­taje tu posoborowa, głównie francusko-niemiecka, théologie nouvelle – teologia nowa, która przedstawia Chrystusa mniej chwalebnego niż jest On naprawdę, a w seminariach rozwadnia lub wręcz zastępuje ka­tolicką naukę odwieczną. Należy ufać, że wytrwała modlitwa wierne­go ludu wyprosi tu uzdrowienie, aby się nie zdarzyło, że nowo wy­święcony ksiądz niemal kpi z tego, przed czym klękał zanim do semi­narium poszedł.

– – –

[1] B. J. Huculak OFM, Cud w Sokółce – odpowiedź na znieważenie, ‘Polonia Christiana’ 40 (2014), ss. 37-39, lub na stronicy sacerdoshyacinthus.com.

[2] [3/1]: „Hostia, która upadła na ziemię, już nie może być ze względów higie­nicznych podana wiernym”. Przynajmniej jednak jeden autor, H. Bejda, choć – jak większość – rozanielony cudownym zdarzeniem, to jednak pisze: „[Ksiądz] nawet nie zauważył, kiedy ta Hostia mu wypadła [czy sama?]. Podniósł ją ze czcią [?], lecz jej nie spożył, jak zwykle robi się w takich przypadkach. Uznając, że jest zabrudzona [!], włożył ją do vasculum – małego srebrnego naczyńka z wodą, używanego przez kapłanów do obmywania palców po udzieleniu Komunii świętej”: Cud eucharystyczny. Sokółka – przesłanie dla Polski i świata, Kraków 2012, s. 26.

[3] A. kard. Ottaviani, A. kard. Bacci, Breve esame critico del ‹Novus Ordo Missae›, presentato al Pontefice Paolo VI, Wstęp, n. 1; VII: „Come dimostra suffi­cientemente il pur breve esame critico allegato – opera di uno scelto gruppo di teologi, liturgisti e pastori d’anime – il Novus Ordo Missae, considerati gli elementi nuovi, suscettibili di pur diversa valutazione, che vi appaiono sottesi ed implicati, rappresenta, sia nel suo insieme come nei particolari, un impressionante allontana­mento dalla teologia cattolica della Santa Messa, quale fu formulata nella Sessione XXII del Concilio Tridentino, il quale, fissando definitivamente i ‹canoni› del rito, eresse una barriera invalicabile contro qualunque eresia che intaccasse l’integrità del magistero […] Per contro, pare si sia voluto eliminare deliberatamente tutto quanto, nella liturgia romana, era più prossimo all’orientale e, rinnegando l’inconfondibile ed immemorabile carattere romano, abdicare a ciò che piú gli era proprio e spiritualmente prezioso. Lo si è sostituito con elementi che soltanto a certi riti riformati (e nemmeno a quelli più prossimi al cattolicesimo) lo avvicinano degra­dandolo, mentre vieppiù ne allontaneranno l’Oriente, come l’hanno già allontanato le ultime riforme”; Arnaldo Xavier da Silveira, L’‹Ordo Missae› de Paul VI. Qu’en penser?, Chiré-en-Montreuil 1975.

[4] Ogólne wprowadzenie do Mszału rzymskiego (2012), n. 279 (w wyd. I n. 239).

[5] „Spodziewano się [począwszy od proboszcza], że konsekrowana Hostia rozpuści się w wodzie i w ten sposób przestanie być Ciałem Chrystusa: [że] nie będzie w niej Ciała żywego Boga ani Jego szczególnej obecności. Tak się jednak nie stało”: H. Bejda, Cud eucharystyczny, ss. 27-28.

[6] Tamże. – Nawiasy kwadratowe tutaj i wszędzie indziej są moje (B. H.).

[7] A. Kaszuba, Cud w Sokółce, Warszawa 2001, s. 18.

[8] M. Piotrowski TChr, Sokółka – polskie Lanciano, ‘Miłujcie Się!’ 3 (2012), ss. 3-6.

[9] J. Rams, J. Jałowiczor, Znamiona cudu, ‘Gość Niedzielny’ 93/17 (24 IV 2016), s. 19b.

[10] Tamże, s. 20c.

[11] Tamże, s. 19c.

[12] Komunikat w sprawie Wydarzenia Eucharystycznego w parafii św. Jacka w Legnicy, Legnica 10 IV 2016: jacek-legnica-sanktuarium.pl, pod hasłem „Wyda­rzenie eucharystyczne”.

[13] Tamże, s. 20c.

[14] Ogólne wprowadzenie do Mszału rzymskiego (2012), n. 279 (w wyd. I n. 239).

[15] Tamże.

[16] J. Jałowiczor, Strawić Eucharystię [!], ‘Gość Niedzielny’ s. 20d.

[17] Tamże.

[18] Tamże, ss. 20d-21a.

[19] Tamże, ss. 21ab.

[20] Tamże, s. 20b.

[21] Tamże.

[22] Sobór Trydencki, Sessio XIII (11 X 1551): Decretum de sanctissima Eucha­ristia: DS 1635-1661; Sessio XXII (17 IX 1562): Doctrina de sanctae Missae sac­rificio: DS 1738-1759.

[23] Hasło „Wspólnoty” na stronicy: jacek-legnica-sanktuarium.pl.

[24] Sobór Watykański II, Unitatis redintegratio, n. 4

[25] A. kard. Ottaviani, A. kard. Bacci, Breve esame critico del ‹Novus Ordo Mis­sae›, c. VII: „Per contro, pare si sia voluto eliminare deliberatamente tutto quanto, nella liturgia romana, era più prossimo all’orientale e, rinnegando l’inconfondibile ed immemorabile carattere romano, abdicare a ciò che piú gli era proprio e spiritu­almente prezioso. Lo si è sostituito con elementi che soltanto a certi riti riformati (e nemmeno a quelli più prossimi al cattolicesimo) lo avvicinano degradandolo, mentre vieppiù ne allontaneranno l’Oriente, come l’hanno già allontanato le ultime riforme”.

[26] Ogólne wprowadzenie do Mszału rzymskiego (2012), n. 279 (w wyd. I n. 239).

[27] Tamże, n. 278 (238).

[28] Sobór Trydencki, Sessio XIII (11 X 1551): Decretum de sanctissima Eucha­ristia: DS 1640-1641. 1651.

[29] Kongregacja Kultu Bożego i Sakramentów, De defectibus in celebratione Missae occurrentibus, n. 45, w: Taż, Ordo Missae, ritus servandus in celebratione Missae et de defectibus in celebratione Missae occurrentibus, Watykan 1965, s. 67.

[30] Tamże, nn. 36-37, ss. 65-66.

[31] A. Kaszuba, Cud w Sokółce, s. 18.

[32] B. J. Huculak, Cud w Sokółce, s. 38.

[33] Zdarzenie to można obejrzeć na filmie, zamieszczonym na stronicy: http://ww­w.centrumopatrznosci.pl/viii-swieto-dziekczynienia-niezwykle-zdarzenie-w-czasie-mszy-swietej/.

[34] Obrzędy święceń prezbiteratu.

[35] De corona militis, n. 3: „Calicis aut panis etiam nostri aliquid decuti in terram anxie patimur” (PL 2, 99).

[36] Traditio apostolica, n. 37.

[37] In Exodum homiliae, hom. XIII, 3 (PG 12, 391).

[38] Sermo in Hebdomadam sanctam, c. 4, n.

[39] Catecheses mystagogicae V, n. 21.

– – –

Kopiowanie możliwe wyłącznie za pisemną zgodą Autora artykułu.

– – –

Wersja w formacie PDF, także do wydruku.
Wyłącznie do prywatnego użytku:

O. B. Huculak, Cud w Legnicy – pdf

treści katolickie:
 sacerdoshyacinthus.com
 verbumcatholicum.com
 twitter.com/SacHyacinthus
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 493 obserwujących.