Akt żalu

Tags

, , , , , , , ,

„A celnik stojąc z daleka, nie chciał ani oczu podnieść w niebo, ale bił się w piersi, mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu!” (Łk 18, 13).

„Cóż bowiem pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swojej szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za duszę swoją?” (Mt 16, 26).

Akt żalu ma na celu nasze pojednanie się z Panem Bogiem. Gdy popełnimy grzech, który zrywa naszą jedność z Panem Bogiem (grzech ciężki, śmiertelny) lub osłabia więź miłości naszej duszy z Panem Bogiem (grzech powszedni), wówczas – aby pojednać się ze Stwórcą – musimy wzbudzić w naszym sercu akt żalu, połączony z decyzją niezwłocznego przystąpienia do spowiedzi.
Akt żalu ma zatem na celu przywrócenie stanu łaski uświęcającej (w przypadku grzechów ciężkich) bądź pomnożenie łaski uświęcającej w duszy (w przypadku grzechów powszednich).
Zawsze – a zwłaszcza w czasach zamętu powszechnego – mówiąc o sprawach wiary i moralności, powinniśmy zachować precyzję i klarowność rozróżnień. Skromne wyjaśnienie niektórych aspektów kwestii aktu żalu uwzględni zatem katolicki rozumny postulat: distínguere – rozróżniać, odróżniać, wyodrębniać.

Rodzaje żalu za grzechy

Może być żal niedoskonały (attritio), np. z obawy wiecznym potępieniem, przed piekłem. Żal niedoskonały jest w jakiejś mierze naznaczony egoizmem i lękiem. Tu moje „ja” jest dominujące. Żal niedoskonały jest oczywiście przed Panem Bogiem ważny, nie należy go lekceważyć czy dezawuować. Taki żal wystarczy do odprawienia dobrej i ważnej spowiedzi.
Natomiast żal doskonały (contritio) wzbudzany jest z miłości ku Panu Bogu. Tu moja postawa jest o wiele bardziej dojrzała: Bóg jest w centrum. Z miłości ku Niemu żałuję za popełnione zło i za zaniedbanie dobra. Kto kocha Pana Boga szczerze, a nie deklaratywnie, ten nie ma problemu ze wzbudzeniem sobie aktu żalu doskonałego.

Akt żalu w perspektywie codziennych praktyk pobożności

Akt żalu doskonałego wzbudzajmy sobie codziennie przy wieczornym pacierzu, po rachunku sumienia. Nigdy nie zasypiajmy w grzechu śmiertelnym czy powszednim, bez aktu żalu. Chodzi o to, by śmierć nie zaskoczyła nas nieprzygotowanych (przecież nigdy nie wiemy czy jeszcze rano obudzimy się żywi na tej ziemi).
Papież Innocenty IV w Liście do kardynała-legata na Cyprze (1254) pisze: „Jeśli zaś ktoś bez pokuty umiera w grzechu śmiertelnym, to bez wątpienia cierpi na zawsze męki ognia wieczystego piekła”.
Wystarczy jeden grzech śmiertelny, niewyznany i nieodpokutowany – i dusza Bożym wyrokiem idzie na wieczne potępienie. Innocenty III w Liście do Imberta, arcybiskupa w Arles (1201), naucza: „Karą zaś grzechu uczynkowego jest męka wiecznego ognia”.
Akt żalu miejmy zatem jako jeden z niedyspensowalnych elementów naszych codziennych praktyk pobożności.
Odmawiajmy codziennie pacierz, a w nim Akt żalu, który w zwartej formule wyraża istotę żalu doskonałego:

Ach żałuję za me złości
Jedynie dla Twej miłości.
Bądź miłościw mnie, grzesznemu,
do poprawy dążącemu.

Akt żalu w perspektywie Sakramentu Pokuty

Sobór Trydencki w Nauce o Sakramencie Pokuty – Sesja XIV (1551) stanowi:

„Jakby materią tego sakramentu są akty penitenta, mianowicie żal, wyznanie [grzechów] i zadośćuczynienie (…). Zwą się one częściami pokuty z tego względu, ponieważ z ustanowienia Bożego wymaga się ich u penitenta do całości sakramentu, do pełnego i doskonałego odpuszczenia grzechów (…).
Żal. Skrucha, która zajmuje pierwsze miejsce wśród wymienionych aktów penitenta, jest to ból duszy i wstręt do popełnionego grzechu z postanowieniem niegrzeszenia w przyszłości. To poruszenie żalu było zawsze konieczne dla uzyskania odpuszczenia grzechów, a człowieka upadłego po chrzcie dopiero wtedy przygotowuje do odpuszczenia grzechów, jeśli jest połączone z ufnością w miłosierdzie Boże i z pragnieniem spełnienia wszystkiego, co jest wymagane do należytego przyjęcia tego sakramentu (…).
[Święty Sobór] naucza nadto, że chociaż zdarza się, iż ta skrucha jest niekiedy doskonała przez miłość i jedna człowieka z Bogiem wpierw, nim aktualnie przyjmie sakrament, niemniej pojednania tego nie trzeba przypisywać samej skrusze bez pragnienia sakramentu, które w tym żalu jest zawarte (…).
Kanon 4. Jeśli ktoś przeczy, że do pełnego i doskonałego odpuszczenia grzechów są wymagane u penitenta trzy akty, jakby materia sakramentu pokuty, mianowicie skrucha, spowiedź i zadośćuczynienie, które to akty nazywa się trzema częściami pokuty (…) – niech będzie wyklęty”.

Żal za grzechy jest najważniejszym warunkiem spowiedzi. Jest on konieczny, aby Sakrament Pokuty był przyjęty ważnie, tzn. aby łaska przebaczenia skutecznie dotknęła mojego serca, sprawiając odpuszczenie grzechów. Bez żalu za grzechy spowiedź jest nieważna, choćbyśmy spowiadali się dokładnie i szczerze, i choćby kapłan wypowiedział nad nami słowa rozgrzeszenia.
Trzeba jednak pamiętać, że dla ważnego i owocnego odprawienia spowiedzi, trzeba spełnić wszystkie 5 warunków dobrej spowiedzi: 1. Rachunek sumienia, 2. Żal za grzechy, 3. Mocne postanowienie poprawy, 4. Wyznanie grzechów, czyli szczera spowiedź, 5. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu. Przy wyznaniu grzechów ciężkich zachowujemy wymóg integralności, to znaczy podajemy dokładnie: o jaki grzech chodzi, ważniejsze okoliczności oraz liczbę grzechów.
Do ważnego przyjęcia Sakramentu Pokuty wystarczy żal niedoskonały, ale jest on absolutnym minimum. Zawsze warto uczynić starannie pewien wysiłek duchowy, aby z pokorą zwrócić się do Boga i z miłości ku Niemu szczerze przeprosić Go za swoje grzechy, wzbudzając w sercu akt żalu doskonałego.
Akt żalu wzbudzajmy przed przystąpieniem do konfesjonału oraz w czasie, gdy kapłan udziela nam rozgrzeszenia (absolucji). Możemy ten akt żalu uczynić, wypowiadając wyżej wspomnianą formułę Aktu żalu („Ach, żałuję za me złości…”) lub najprostszymi słowami: „Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu”.

Akt żalu w perspektywie śmierci

Życie nasze doczesne prędzej czy później ma swój kres i przechodzi w życie wieczne. Ostateczne rzeczy człowieka: 1. Śmierć, 2. Sąd Boży, 3. Niebo albo piekło.
W sytuacji bliskiego zagrożenia śmiercią – in artículo mortis – jest łaską, gdy wyraźniej zdajemy sobie sprawę z własnych popełnionych grzechów, pragnąc ich odpuszczenia.
Kościół Katolicki zawsze otaczał szczególną troską umierających, spiesząc im z duchową pomocą, zwłaszcza przez Sakrament Pokuty, Wiatyk (czyli Komunię Świętą w bliskim niebezpieczeństwie śmierci, jako Pokarm na drogę do wieczności; vía = droga), Ostatnie Namaszczenie oraz modlitwę za konających.
Mogą zdarzyć się sytuacje WYJĄTKOWE, gdy ktoś znajduje się w bliskim niebezpieczeństwie śmierci, a dostęp do kapłana jest niemożliwy lub w najwyższym stopniu utrudniony. Wtedy osoba umierająca powinna wzbudzać sobie akt żalu doskonałego. Jeśli jest do tego zdolna, niech bije się w piersi i mówi: „Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu” bądź odmawia Akt żalu doskonałego:

Ach żałuję za me złości
Jedynie dla Twej miłości.
Bądź miłościw mnie, grzesznemu,
do poprawy dążącemu.

Jest tu także do przypomnienia niezwykle poważna kwestia odpowiedzialności osób towarzyszących umierającym, na przykład członków rodziny. Karygodną nieodpowiedzialnością jest zabiegać wobec chorych tylko o pomoc medyczną czy przedłużenie życia, nie myśląc o duszy i pozwalając, by osoba umierała bez Sakramentów Świętych. Jest to bezpośrednie narażanie umierających na niebezpieczeństwo wiecznego potępienia w piekle.
Bliscy osoby umierającej, czy opiekujący się nią, będą pomagać tejże osobie wzbudzić sobie akt żalu (choćby podpowiadając jej słowa: „Boże, bądź miłościw mnie, grzesznemu”), podadzą do ucałowania Krzyż, będą się wspólnie modlić oraz uczynią, co tylko możliwe, by przybył kapłan z Sakramentami Świętymi.

Akt żalu w perspektywie Komunii Świętej

Kościół Katolicki wyraża pragnienie, by wierni „mogli często przyjmować” Pana Jezusa Komunii Świętej (zob. Sobór Trydencki, Dekret o Najświętszej Eucharystii). W aspekcie częstotliwości dyscyplinę przystępowania do spowiedzi oraz przyjmowania Komunii świętej reguluje Kościół Przykazaniem Kościelnym: „Przynajmniej raz w roku spowiadać się, a w czasie wielkanocnym Komunię Świętą przyjmować”.
W powyższych regulacjach nie ma mowy o obowiązku częstej Komunii Świętej. Sprawą priorytetową jest, aby przyjmowanie Komunii Świętej było godne, miłującym, czystym – uprzątniętym od grzechu – sercem, będącym w stanie łaski uświęcającej.
W czasach zamętu powszechnego w kręgach katolicko-reformowanych coraz zuchwalej słychać niekatolickie zachęty i rady, na przykład: „Wzbudź sobie akt żalu, idź do Komunii, a do spowiedzi pójdziesz sobie później”. To jest niekatolickie ośmielanie do świętokradztwa.
Biorąc pod uwagę wszystko, co napisano powyżej, należy dodać, że akt żalu doskonałego gładzi grzechy (nawet ciężkie, śmiertelne), ale dzieje się to wtedy, gdy jest połączony z wyraźnym zamiarem wyspowiadania się jak najszybciej, gdy tylko będzie to możliwe. To co do zasady – poziom obiektywny. Natomiast nie można powiedzieć (zarówno w odniesieniu do innych osób, jak i do samego siebie), że gdy popełniłem grzech ciężki i wzbudziłem sobie akt żalu doskonałego, z pewnością odzyskałem stan łaski uświęcającej. Nigdy tu nie możemy mieć absolutnej pewności. W stanie grzechu ciężkiego, zwłaszcza w obliczu bliskiej śmierci, w WYJĄTKOWYCH sytuacjach, gdy NIEMOŻLIWY jest dostęp do kapłana, trzeba czynić to, co możliwe, by odzyskać stan łaski uświęcającej. Ultra posse nemo obligatur. – „Nikt nie jest obowiązany czynić więcej niż może”. Natomiast skoro tylko będzie możliwa sakramentalna spowiedź, należy ją, nie zwlekając, odprawić.
Niewłaściwe jest – po popełnieniu grzechu ciężkiego – wzbudzanie aktu żalu, aby móc przystąpić do Komunii Świętej, z pominięciem spowiedzi.

Konkluzje zbawienne

Często wzbudzajmy sobie akt żalu doskonałego, zwłaszcza przy codziennym wieczornym pacierzu oraz wtedy, gdy popełnimy grzech – zwłaszcza grzech ciężki.
Ze szczególną starannością akt żalu wzbudzajmy sobie przed spowiedzią oraz podczas Sakramentu Pokuty, gdy kapłan udziela nam rozgrzeszenia.
Częste wzbudzanie sobie aktu żalu, połączonego z zamiarem rychłego przystąpienia do spowiedzi, poprawnie usposabia naszą duszę wobec wieczności i dysponuje nas na dobrą śmierć.
Akt żalu zawsze sytuujmy w perspektywie sakramentalnej – najpierw w odniesieniu do Sakramentu Pokuty, a następnie Komunii Świętej. W zwyczajnych okolicznościach trzeba najpierw iść do dobrej spowiedzi, a potem dopiero przystępować do Komunii Świętej.
Czasy zamętu powszechnego ujawniają się na wiele sposobów. Krzewione tu i ówdzie ogólne pomysły, by akt żalu doskonałego zastępował sakramentalną spowiedź są wyrazem nieodpowiedzialności i mogą doprowadzić do zamglenia sumień, lekceważenia Sakramentu Pokuty, Komunii świętokradzkich, a w konsekwencji do wiecznego potępienia dusz w piekle.
Podobnie tragicznymi skutkami na wieczność może owocować wysyłanie tzw. „nadzwyczajnych szafarzy Komunii Świętej” do chorych. W iluż wypadkach najpierw i pilnie potrzebna jest spowiedź! Jeśli taki „nadzwyczajny szafarz” udzieli Komunii osobie będącej w grzechu śmiertelnym, dodaje grzech do grzechu, pogrąża siebie i dusze, do piekła je prowadząc. Uzurpacyjna aberracja i świętokradztwo, tragicznie skutkujące na wieczność!
Warto uczynić wzmiankę i o tym, że sakrament Ostatniego Namaszczenia – jako że łączy się z odpuszczeniem grzechów – może sprawować wyłącznie kapłan.
Kolejność katolicka i dla duszy bezpieczna jest ta:

Akt żalu doskonałego – Spowiedź – Komunia Święta.

Kościół Katolicki zawsze traktował sprawę kultu Bożego i zbawienia dusz z wielką starannością i pieczołowitością. Dla godnego uczczenia Pana Boga w Trójcy Świętej Jedynego oraz dla dobra i zbawienia własnej duszy zwiążmy się wyłącznie i dożywotnio z Mszą Świętą w rycie rzymskim i prośmy Kościół o wszystkie inne Sakramenty w tradycyjnym odwiecznym rycie katolickim. Takie decyzje – miłe Niebu – podejmijmy nie zwlekając.


treści katolickie:
 sacerdoshyacinthus.com
 verbumcatholicum.com
 actualia.blog