“Spiritum nolite exstinguere,

prophetias nolite spernere;

omnia autem probate, quod bonum est tenete”

„Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie!” (1 Tes 5, 19-21).

 

   Posłuszeństwo jest w Kościele zawsze potrzebne. Posłuszeństwo nie załatwia wszystkiego. O pewnych delikatnych kwestiach związanych z posłuszeństwem możemy przeczytać w artykule Problem pomylonego posłuszeństwa.

   Słowo Boże poleca:

   „…probantes quid sit beneplacitum Domino”

   „Badajcie, co jest miłe Panu” (Ef 5, 10).

   Czytanie pism mistyków jest wielce pouczające i pomaga nam badać, co jest miłe Panu. Chodzi oczywiście o mistyków kanonizowanych, których pisma Kościół zaaprobował jako wolne od błędu.

   Z tych pism możemy wydobyć wątek posłuszeństwa. Oprócz ewidentnej katolickiej nauki o posłuszeństwie, możemy w tychże pismach znaleźć wątek mniej rozpowszechniony. Chodzi mianowicie o wydających ocenę lub polecenie. Chodzi więc o tych, którzy w Kościele pełnią odpowiedzialne funkcje pasterzy, przełożonych i spowiedników. Bardzo się oni powinni starać o to, aby się nie pomylić, aby wnikliwie rozeznawać, co jest z Bożego Ducha. W przeciwnym wypadku mogą przysporzyć kierowanym przez siebie duszom wiele zgryzot i opóźnić ich postęp w świętości. Piszą o tym odważnie, wyraźnie i jasno m. in. św. Teresa z Avila i św. Faustyna. Odważne i rozumne kobiety!

   Św. Teresa z Avila miała wiele razy widzenia Pana Jezusa. Były to autentyczne widzenia. Dla rozeznania tych widzeń powołano kilkuosobową grupę „badaczy ducha”, którzy zadręczali św. Teresę ostrzeżeniami przed omamieniem szatańskim. Mówiąc prosto: to, co było owocem działania Pana Jezusa, potraktowali jako omamienie diabelskie. Pomylili się! Jeden z nich nakazał nawet św. Teresie, aby pokazywała figę, gdy ukaże się nowe widzenie. Posunięto się aż do tego, że zakazano jej nawet rozmyślania. Święta mistyczka cierpiała wiele, gdyż była pewna, że to Pan Jezus jej się pokazuje i że widzenia są autentyczne. A polecenia „badaczy” wprowadzały w jej duszę niepokój i zamieszanie. Te udręki, jakie cierpiała od „badaczy ducha”, wcale nie podobały się Panu Jezusowi! Św. Teresa sama o tym pisze – z odwagą i jasnością. Pisze o Panu Jezusie:

   „Ale gdy nadto jeszcze zabronili mi rozmyślania, okazał się o to zagniewanym i kazał mi powiedzieć im, że to już tyrania i okrucieństwo. Przy tym wskazał mi dowody, którymi miałam ich przekonać, że nie jest to sprawa złego ducha” (Księga życia, 29, 6).

   Mistycy uczą nas o posłuszeństwie i z całą szczerością pokazują niebezpieczeństwa, jakim podlegać mogą różni kwalifikowani i uprawnieni „badacze ducha”. Mogą się mylić. Mogą się pomylić. Jakaż odpowiedzialność!

   Czytanie pism mistyków jest wielce pouczające i pomaga nam badać, co jest miłe Panu. Chodzi oczywiście o mistyków kanonizowanych, których pisma Kościół zaaprobował jako wolne od błędu.

   Także do pasterzy, przełożonych i spowiedników odnosi się Słowo Boże:

   „Propterea nolite fieri imprudentes, sed intellegite, quae sit voluntas Domini”

   „Nie bądźcie przeto nierozsądni, lecz usiłujcie zrozumieć, co jest wolą Pana” (Ef 5, 17).

   Święty obowiązek i zadanie wysoce naglące na każdym etapie dziejów Kościoła. Także dzisiaj!