„dicentes ligno: «Pater meus es tu» et lapidi: «Tu me genuisti».

 Verterunt ad me tergum et non faciem”.

„Ci, którzy mówią do drzewa: «Ty jesteś moim ojcem»,

 a do kamienia: «Ty mnie zrodziłeś»,

 do Mnie zaś obracają się plecami a nie twarzą”

  (Jr 2, 27).

 

   Bezczelnie szybko, nachalnie i bezproblemowo znalazł sobie drogę do polskich kościołów i kaplic satanistyczny gest: wypinanie się tyłem do Pana Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie. Takie zachowanie nie ma precedensu w historii Kościoła! Rozpowszechnia się gest kłaniania się do drzewa i do kamienia (pomijamy tutaj kwestię uprawnionych i należnych znaków rewerencji wobec konsekrowanego ołtarza z relikwiami, np. przez ucałowanie, co Kościół czyni od wieków).

   Pan Jezus mówi prawdę: „Et ecce ego vobiscum sum omnibus diebus usque ad consummationem saeculi” „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20).

   To słowo realizuje się w sposób najpełniejszy i najzupełniejszy w Najświętszym Sakramencie. Transsubstantiatio – przeistoczenie – podczas Mszy Świętej to istotowa przemiana: nie ma już chleba i wina, jest Ciało i Krew Chrystusa obecne vere, realiter, substantialiter – prawdziwie, rzeczywiście, substancjalnie.

   Kościół zawsze otaczał najwyższym szacunkiem i czcią Eucharystię, Ciało i Krew Chrystusa. Już sama nazwa Sanctissimum Sacramentum – Najświętszy (!) Sakrament – odzwierciedla obiektywną rzeczywistość: hic est Deus – tutaj jest Bóg. Stąd Najświętszemu Sakramentowi oddawana jest cześć boska, najwyższy kult: cultus latriae.

   Jednym z istotnych i integralnych elementów kultu jest zwrócenie się w kierunku Pana Jezusa, postawa klęcząca i przyklęknięcie – pełne szacunku, pokory, uniżenia przed majestatem Boga skrytym w Hostii tej. Klęczymy w momencie przeistoczenia, klęczymy przyjmując Komunię Świętą, klęczymy podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu, podczas adoracji wspólnej i prywatnej, przyklękamy kiedy wchodzimy do kościoła, przyklękamy kiedy wychodzimy z kościoła, przyklękamy kiedy przechodzimy przez środek kościoła.

   Tu oto jesteśmy w samym centrum Kościoła. Tu oto jesteśmy w samym centrum spraw Kościoła. Tu oto jesteśmy w samym centrum życia Kościoła jako wspólnoty kultu, adoracji i czci wobec Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Króla.

   I oto w tę delikatną dziedzinę, w tę centralną dziedzinę życia Kościoła wpływowe środowiska w ostatnich kilkudziesięciu latach nachalnie i bezczelnie wprowadziły zamęt i doprowadziły do umniejszenia czci wobec Pana Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie. Ten destrukcyjny proces trwa nadal w najlepsze i wiele wskazuje na to, że jeśli nie postawimy uprawnionego katolickiego oporu – za wzorem Świętych! – staniemy się współwinni umiejszenia czci wobec Pana Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie. Straszliwy grzech przeciwko czci Bożej! Destrukcja Kościoła. Destrukcja wiary katolickiej.

   Ks. prałat Nicola Bux w niedawnym wywiadzie mówił: „W liturgii stracono wymiar wertykalny, podobnie zresztą, jak w etyce czy życiu społecznym. A zatem liturgia przestała być rozumiana jako prawo Boga do bycia czczonym tak, jak On sam to ustalił. I stała się naszą uzurpacją do swobodnego tworzenia kultu i sprawowania go według naszych zwyczajów. Jak mówił prorok Izajasz: zamieniliście mój kult na własny, sklecony z waszych zwyczajów. Liturgia stała się – jak pisał Papież, kiedy był jeszcze teologiem-kardynałem – swoistą formą rozrywki, spędzania wolnego czasu. (…)

   Wielu pojęło reformę jako rewolucję. Czyli wszystko wywracamy do góry nogami, w centrum liturgii stawiamy człowieka zamiast Boga, człowieka ze swymi uzurpacjami, pragnieniami, a także z jego – trzeba to powiedzieć – nieodpartą wolą dominacji, zapominając przy tym, że główną postacią w liturgii jest kto inny: nasz Pan, Bóg. (…)

   Tabernakulum, na co żali się wielu świeckich, chowa się do kąta, że nie można go w ogóle znaleźć, a w miejscu centralnym stawia się tron dla kapłana. Na to Sobór nigdy nie pozwolił. Doszło do tego na zasadzie stopniowych ustępstw: najpierw usunęliśmy z centralnego miejsca Pana Boga w Najświętszym Sakramencie, a Jego miejsce zajęliśmy my, duchowni. I to w okresie, gdy my, kapłani, nie mamy się czym chwalić. Będzie lepiej, jeśli pozostaniemy z boku, jak słudzy”.

   Staliśmy się ateistami. Staliśmy się religijnymi egoistami. Ważniejsze dla nas jest nasze „ja”, nasze wspólnoty, nasze ucztowanie, nasze świętowanie, nasze klaskanie, nasze sprawy, nasze prawa, nasze powodzenie, nasze inicjatywy, nasze przedsięwzięcia, nasze pomysły, nasze przepisy i przepisiki, nasze ustalenia, nasze struktury, nasze środowiska, nasz dobrobyt, nasza ekologia, nasze bezpieczeństwo i co tam jeszcze. Sprawa czci wobec Pana Jezusa jest dzisiaj w Kościele marginalna! Człowiek i jego sprawy są nadmuchane do niebotycznych rozmiarów (o czym można się przekonać obserwując niektóre „celebracje” – czy jeszcze katolickie?), a cześć wobec Pana Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie jest nieobecna lub zdawkowa, bądź traktowana skrajnie marginalnie. Bluźnierstwo i nadmuchana pycha!

   W tym kontekście wskażmy tylko na jeden grzech umniejszenia czci wobec Pana Jezusa. Chodzi o zaprzestanie lub sprowadzenie do minimum praktyki klękania i przyklękania przed Najświętszym Sakramentem. Co gorsza: wypinanie się tyłem do Pana Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie. Tak się dzieje w Polsce w coraz większej ilości parafii! Ideologów nie brakuje – z mądrą miną bezczelnie indoktrynują wiernych, że tak powinno być. Nikt nie protestuje! Tak się ateizuje dzieci, młodzież, lektorów, ministrantów, wiernych. Antyduszpasterstwo! Prosta droga do ateizmu, do wykasowania powołań kapłańskich, do pustych kościołów.

   W większości kościołów katolickich Tabernaculum jest umieszczone w centralnym miejscu, na środku, jako istotny element ołtarza, dobrze widoczne już przy wejściu do kościoła. Wieczna lampka – żywy, podtrzymywany z troską ogień! – przypomina o obecności Pana Jezusa i zagrzewa do oddawania Mu czci, do adoracji, do uniżenia się, do ugięcia kolan. Żaden człowiek choćby trochę wierzący, żaden człowiek o używalności rozumu nie będzie odwracał się tyłem bądź wypinał się tyłem do Pana Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie.

   W kościołach katolickich po Soborze Watykańskim II postawiono stoły, błędnie nazywane ołtarzami soborowymi. Błędnie, ponieważ sam Sobór ani w żadnym dokumencie, ani w żadnym sformułowaniu nie nakazywał, ani nawet nie sugerował odwracania kapłana tyłem do Pana Jezusa i stawiania stołów versus populum. Klasyczny układ pięknie ocalał w jasnogórskiej kaplicy!

   Weźmy teraz sytuację praktyczną. Czas poza Mszą Świętą albo w czasie Liturgii Słowa podczas Mszy Świętej. Ktoś ze służby liturgicznej (ministrant, lektor) ma przejść z jednej strony prezbiterium na drugą. Idąc przez prezbiterium, ma po drodze Tabernaculum po jednej stronie a stół posoborowy po drugiej. Powszechnie wprowadzaną i obowiązującą podczas Mszy Świętej modą staje się totalne ignorowanie Tabernaculum, w którym stale jest obecny Pan Jezus, a kłanianie się stołowi posoborowemu i ludziom. I oto mamy sytuację taką: kłaniając się stołowi posoborowemu jednocześnie wypina się tyłem do Tabernaculum, do Najświętszego Sakramentu. Satanistyczny gest! Czy nikt tego nie widzi?

   Niedawno nasz Ojciec Święty Benedykt XVI przypomniał o Tabernaculum, przypomniał, że „w kościołach miejscem najświętszym jest to, w którym przechowuje się Eucharystię” (RV).

   Pan Jezus na czas Mszy Świętej nie ulatnia się z Tabernaculum. I nie ma żadnego konfliktu obecności, o którym perorowali niektórzy liturgiści. Transsubstancjacja (przeistoczenie), która zachodzi podczas celebracji liturgicznej (actio), nie stoi w żadnym konflikcie z trwałą obecnością Pana Jezusa w Tabernaculum. Jakiż tu mógłby być konflikt? Przez wieki Kościół celebrował Mszę Świętą na ołtarzach, na których na stałe było umieszczone Tabernaculum. Tak się nadal dzieje, gdzieniegdzie. Przez wieki Kościół celebrował niektóre uroczyste Msze Święte przed wystawionym Najświętszym Sakramentem coram Sanctissimo. Nie było tu żadnego konfliktu obecności.

   Gesty uszanowania, czci, pokory, uniżenia – do kogo przede wszystkim, do kogo najpierw, do kogo nieodzownie chcemy je kierować? Ołtarz czy stół posoborowy, z drewna bądź z kamienia, jest tylko przedmiotem. W Tabernaculum jest żywa OSOBA – NASZ PAN JEZUS CHRYSTUS. BÓG!

   Dokąd więc chcemy kierować wyrazy najwyższego szacunku, czci, uniżenia?

   Czy można pomyśleć, żeby człowiek mający choć odrobinę wiary i używalności rozumu do Pana Jezusa wypinał się tyłem?

   Obyśmy nie należeli do tych, o których Słowo Boże mówi:

   „Et non audierunt nec inclinaverunt aurem suam, sed abierunt in voluntatibus et in pravitate cordis sui mali factique sunt retrorsum et non in ante”.

   „Ale nie usłuchali ani nie chcieli słuchać i poszli według zatwardziałości swego przewrotnego serca; odwrócili się plecami, a nie twarzą” (Jr 7, 24).

   Czas się obudzić. Czas budzić innych. Największym skarbem Kościoła jest Pan Jezus utajony w Najświętszym Sakramencie. Nie ma w Kościele ważniejszej sprawy, niż najwyższa troska o godne uczczenie Pana Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie.

   „A kto się przejmuje Jego losem?” (Iz 53, 8).

 

fot. Sanctus