„Klaskaniem mając obrzękłe prawice,

 Znudzony pieśnią, lud wołał o czyny”

   Tak pisał Cyprian Kamil Norwid.

 

   Liturgia jest w wielu wydaniach i wielu środowiskach rewią samouwielbienia przed ołtarzem Pańskim. Uzurpacje, profanacje, bezprawne koncesje, kreacje, nadmiar gadulstwa i „komentarzowania”, podkreślanie ludzkich zasług, powitania, pożegnania, pozdrowienia, życzenia, zabawa i inne „atrakcje” – niejednokrotnie oklaskiwane – to przejawy kompletnego zagubienia istotnego sensu i celu liturgii.

   Są mody różne. Nastała w ostatnich kilkudziesięciu latach moda na oklaski w kościołach. Klaskać można z motywów różnych. Klaskaniem można wyrazić nastawienia i sentymenty. Klaskanie może mieć cele różne.

   Sprecyzujmy: nastała w ostatnich kilkudziesięciu latach moda na oklaski podczas liturgii. Ściślej: oklaskuje się w liturgii ludzkie dokonania. Pomylone oklaski.

 

   Liturgia jest przede wszystkim aktem kultu, celebrowanym na chwałę Boga w Trójcy Jedynego – ad maiorem Dei gloriam. Na ten fundamentalny cel liturgii wskazują słowa samej liturgii, m. in. te wypowiadane przez wiernych do kapłana: „Suscipiat Dominus sacrificium de manibus tuis ad laudem et gloriam nominis sui…” – „Niech Pan przyjmie ofiarę z rąk twoich na cześć i chwałę swojego Imienia…”.

   Sługa Boży Papież Pius XII w encyklice Mediator Dei naucza:

   „Liturgia święta stanowi więc kult publiczny, jaki Zbawiciel nasz, Głowa Kościoła, żywi dla Ojca Niebieskiego, i jaki społeczność wiernych oddaje Założycielowi swojemu, a przezeń Ojcu Przedwiecznemu. Krótko mówiąc, liturgia obejmuje całkowity kult publiczny Ciała Mistycznego Jezusa Chrystusa, a więc jego Głowy i członków”.

   W świetle powyższego oklaskiwanie ludzkich dokonań podczas liturgii jest całkowitym zaprzeczeniem sensu i celu liturgii. Manowce.

 

   Kard. Joseph Ratzinger odnosząc się do pewnych nadużyć polegających na „uatrakcyjnianiu” liturgii m. in. przez taniec czy pantomimę, oklaskiwanych przez zgromadzonych, stwierdza klarownie:

   „Jeśli w liturgii oklaskuje się ludzkie dokonania, to jest to zawsze ewidentny znak tego, iż całkowicie zagubiono istotę liturgii i zastąpiono ją rodzajem religijnej rozrywki. Atrakcyjność taka nie trwa długo; na rynku ofert spędzania wolnego czasu, gdzie rozmaite formy religijności coraz częściej funkcjonują jako rodzaj podniety, konkurencja jest nie do pokonania. Sam doświadczyłem sytuacji, w której akt pokuty zastąpiony został przedstawieniem tanecznym, co oczywiście nagrodzono brawami; czy można się jeszcze bardziej oddalić od tego, czym rzeczywiście jest pokuta?” (Kard. J. Ratzinger, Duch liturgii).

 

   W kontekście powyższego postawmy pytania:

   Czym uzasadnić wprowadzanie w niektórych środowiskach praktyki oklaskiwania ludzkich dokonań podczas liturgii?

   Czym uzasadnić akceptowanie w niektórych środowiskach praktyki oklaskiwania ludzkich dokonań podczas liturgii?

   Czym uzasadnić podtrzymywanie w niektórych środowiskach – także w Polsce – praktyki oklaskiwania ludzkich dokonań podczas liturgii?

 

   Konstruktywna konkluzja lapidarna – na czasy pomieszania powszechnego:

   Podejmując, w posłuszeństwie Tradycji i naszemu Ojcu Świętemu Benedyktowi XVI, wszelkie godziwe starania, aby w Kościele – w diecezjach, parafiach, wspólnotach – rozkwitała codzienna praktyka świętej liturgii, celebrowana digne, attente ac devote, świadomie i rozumnie na chwałę Boga w Trójcy Jedynego, przyczyniamy się do ocalenia i przekazania następnym pokoleniom czystej katolickiej wiary, katolickiego rozumienia Mszy Świętej jako Ofiary i jako najdoskonalszego aktu kultu, w zgodzie z Tradycją, w jedności z Następcą św. Piotra. Wyborna i zaszczytna służba eklezjalna! Nagląca!

 

   „Liturgia może przyciągać ludzi tylko wówczas, gdy nie spogląda na samą siebie, lecz na Boga, gdy pozwala Mu wejść w siebie i działać. Wówczas rzeczywiście wydarza się coś jedynego w swoim rodzaju, poza konkurencją, a ludzie czują, że jest to coś więcej niż tylko sposób spędzania wolnego czasu” (Kard. J. Ratzinger, Duch liturgii).

 

 fot. Sanctus