Propterea abundantius oportet observare nos ea, quae audivimus, ne forte praeterfluamus.

   „Dlatego jest konieczne, abyśmy z jak największą pilnością zwracali uwagę na to, cośmy słyszeli, abyśmy przypadkiem nie zeszli na bezdroża” (Hbr 2, 1).

 

   Wiele osób wypowiada się na tematy wiary. Powszechność nie zawsze idzie w parze z rzetelnością. Dla wielu pierwszorzędnym kryterium jest własne doświadczenie – tak jakby subiektywizm mógł być pewnym fundamentem w kwestiach wiary. Mnożą się różne tzw. świadectwa, dzielenia się, prywatne opinie i opinijki. Nagli ambicja zmiany i deptania skarbów katolickiej wielowiekowej doktryny, kultu, moralności. Nie tylko. Gdyby ktoś zebrał dzisiaj wszystkie wypowiedzi katolików i neokatolików na tematy wiary, to powstałaby mieszanka o zawartości dalece odbiegającej od istoty katolickiej wiary – jedynej wiary dającej zbawienie duszy.

   Jak odpowiedzialną jest sprawą wypowiadać się na tematy wiary! Każde słowo jest tutaj ważne, każde sformułowanie, każde zdanie. Już Arystoteles przestrzegał: Parvus error in principio magnus est in fine – mały błąd na początku staje się wielkim na końcu.

   Prawdę – prawdy wiary – poznajemy dzięki Bożemu Objawieniu. Boże Objawienie zawarte jest w Piśmie Świętym i Tradycji→. Urząd Nauczycielski Kościoła ma święty obowiązek autorytatywnie przekazywać i wiernie interpretować prawdę zawartą w Piśmie Świętym i Tradycji. Patrząc z perspektywy historycznej podziwiamy w Kościele wspaniały wielowiekowy proces coraz pełniejszego poznawania i wyjaśniania prawdy Objawienia. Przykładem jest historia dogmatów.

   Wobec powyższego przystoi nam pokora i gotowość do poznawania skarbów niezmiennej prawdy Objawionej przez Boga, zawartej w Piśmie Świętym i Tradycji, przez wieki nauczanej i interpretowanej przez Urząd Nauczycielski Kościoła.

   Św. Piotr jasno naucza, przestrzegając przed subiektywizmem: „To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia. Nie z woli bowiem ludzkiej zostało kiedyś przyniesione proroctwo, ale kierowani Duchem Świętym mówili od Boga święci ludzie” (2 P 1, 20-21). A nawiązując do listów św. Pawła, pisze: „Są w nich trudne do zrozumienia pewne sprawy, które ludzie niedouczeni i mało utwierdzeni opacznie tłumaczą, tak samo jak i inne Pisma, na własną swoją zgubę” (2 P 3, 16).

   W świetle powyższego jawi się jako rozumna konieczność powściągliwość w wypowiadaniu prywatnych opinii i opinijek w kwestiach wiary. Nie są ważne prywatne refleksje. W przekazie wiary ważne jest pokorne i wierne głoszenie i słuchanie Objawionej przez Boga prawdy, zawartej w Piśmie Świętym i Tradycji, odwiecznie nauczanej i interpretowanej przez Urząd Nauczycielski Kościoła. Trzeba wierzyć Panu Bogu. Trzeba wierzyć we wszystko to, co Pan Bóg objawił a co Kościół do wierzenia podaje. I trzeba prawdę objawioną poznawać. Rzymski katolik się kształci. Trzeba wiele czytać. Trzeba się uczyć. Stale! Nieodzowną pomocą będzie nam Biblioteka ’58→

   „Dlatego jest konieczne, abyśmy z jak największą pilnością zwracali uwagę na to, cośmy słyszeli, abyśmy przypadkiem nie zeszli na bezdroża” (Hbr 2, 1). Dokładność w odczytywaniu prawdy objawionej jest postulatem naglącym zawsze. Dokładność w odczytywaniu prawdy objawionej jest naglącym postulatem w czasach pomieszania powszechnego, jakie wtargnęły w sam środek Kościoła.

   Kardynał Ratzigner niech dopełni naszej refleksji – nie w subiektywistycznej perspektywie wydania skarbów Pisma Świętego na pastwę skojarzeń własnych, lecz w perspektywie, którą zarysowano powyżej:

   „Gdzie dziś podziali się «cisi tej ziemi», którzy bez wielkich słów i bez szukania dla siebie rozgłosu, bez specjalnego wykształcenia, naprawdę żyli Słowem Bożym, nim oddychali, myśleli i prawdziwie dobrze czuli się w Kościele? Mamy dziś zbyt wielu ludzi, którzy za dużo mówią, udowadniają, że oni także mają coś do powiedzenia, oczywiście – najlepiej coś krytycznego, wykazując, że wprawdzie nie wszystko wiedzą, ale w każdym razie lepiej wiedzą. Mamy natomiast za mało ludzi, którzy są zdolni słuchać w ciszy, chłonąć święte Słowo Boże i którzy umieją się nim zachwycić i tak nim się przejąć, że staje się prawdziwie ich chlebem. Kto z nas może powiedzieć, że Pismo święte, psalmy, hymny uwielbienia Bożego stały się dlań żywą mową serca, że cisną mu się na usta, gdy przestaje rozumować i pozwala ustom mówić to, czego serce jest pełne? W zasadzie żywimy się soczewicą i wodą, podczas kiedy w Piśmie świętym daruje nam Bóg stągwie wybornego wina. Maryja, pokorna służebnica Pana, powinna nas pysznych zawstydzić i zachęcić do ukochania cudownego podarunku Boskich nauk. Abyśmy się stali ludźmi, mającymi uszy do słuchania Słowa Bożego także wśród dzisiejszych hałasów, zdolnych uczynić nas głuchymi aż do wnętrza duszy.

   Chciejmy otworzyć znów nasze serce dla cudownego daru Słowa Bożego, które nas pociesza pośród nocy tego świata i uwesela w dniach pogodnych, w radościach, które także pochodzą od Boga” (Kard. J. Ratzinger, Dogma und Verkündigung, s. 407 n., cyt. za: Służyć Prawdzie, 12 IX).

   To, co powiedziano o Piśmie Świętym, to samo należałoby powiedzieć o Tradycji. Tak uczy przecież prawowity katolicki papież, św. Pius X, pisząc w Katechizmie: „Tradycji winniśmy przypisywać takie samo znaczenie, jak objawionemu Słowu Bożemu, które jest zawarte w Piśmie Świętym”.

   Nic już dodawać nie trzeba.