„Starszych więc, którzy są wśród was, proszę, ja również starszy, a przy tym świadek Chrystusowych cierpień oraz uczestnik tej chwały, która ma się objawić: paście stado Boże, które jest przy was, strzegąc go nie pod przymusem, ale z własnej woli, jak Bóg chce; nie ze względu na niegodziwe zyski, ale z oddaniem; i nie jak ci, którzy ciemiężą gminy, ale jako żywe przykłady dla stada. Kiedy zaś objawi się Najwyższy Pasterz, otrzymacie niewiędnący wieniec chwały” (1 P 5, 1-4).

Św. Paweł nakazuje młodemu biskupowi: „wykaż błąd” (2 Tm 4, 2). Wykazanie błędu wchodzi zatem w zakres katolickiej służby pasterskiej. Nie jest ono podważaniem prawowitego autorytetu hierarchicznego w Kościele, ani podważaniem autorytetu Kościoła Katolickiego, jedynego prawdziwego Kościoła, jedynego Kościoła założonego przez Jezusa Chrystusa. Wykazanie błędu ma na celu ostrzeżenie owczarni Pańskiej i skierowanie jej ku objawionej przez Pana Boga prawdzie, by dusze się zbawiały a Kościół Katolicki jaśniał wiernością. Zadania pasterskie par excellence.
Nie mówimy o niezniszczalności Kościoła – Jednego, Świętego, Powszechnego i Apostolskiego – który ma niezawodną Chrystusową obietnicę trwania (por. Mt 16, 18).
Mówimy o destrukcyjnych wyborach, destrukcyjnych działaniach i o destrukcyjnych zaniechaniach człowieka, które nie są fikcją. Gdyby prawdą była teza o metafizycznej niemożliwości niszczenia Kościoła – głównie przez błąd i grzech – nie powstałaby encyklika Pascendi i wiele innych dokumentów prawowitych papieży, z troską przestrzegających owczarnię Pańską przed nurtami destrukcyjnymi wewnątrz Kościoła i podającymi środki zaradcze.
Większość deklarujących dzisiaj wiarę katolicką – nawet i ci, którzy expressis verbis odwołują się do Tradycji – nie ma ochoty przyjąć do wiadomości, że sytuacja Kościoła jest tragiczna ponad wszelką miarę. Napawa ich panicznym przerażeniem nawet sama możliwość dopuszczenia diagnozy, że sytuacja może być aż tak dramatyczna. Psychologiczne wypieranie. Można je zrozumieć.
Od kilkudziesięciu lat oficjalnie odkształca się niektóre aspekty ortodoksyjnej doktryny katolickiej i z uporem podaje się je jako katolickie. Błąd jest coraz bardziej zuchwały. Perswazja większościowa krzewiących błędy odnosi oszałamiające sukcesy. I wielu już błąd zaakceptowało – bezproblemowo. Rozpowszechniane w Kościele nurty fideistyczno-emocjonalno-przeżyciowe nie ułatwiają diagnozy. Pomijając oczywistą prawdę katolicką, że Objawienie Boże jest zawarte w Piśmie Świętym i Tradycji, rozumianej tak, jak ją przez wieki rozumiał Kościół Katolicki, w niejednym środowisku kwitnie produkcja bibułowo-objawieniowa – bez autentycznej weryfikacji Kościoła. Bywa, że kwestia ortodoksji, czystości doktrynalnej, jest traktowana jako troska zbędna, drugorzędna, nieistotna, marginalna. Co powiedzieliby na takie dictum święci męczennicy, którzy oddawali życie za wierność wierze katolickiej w każdym jej detalu?
Dochodzi i do sytuacji groteskowych, gdy ktoś deklarujący przywiązanie do Tradycji, nagle prezentuje się jako pierwszorzędny obrońca nowego porządku – novus ordo – o zacięciu iście komsomolskim.
Zdrowy i ozdrowieńczy nurt wierności jest w mniejszości – w Polsce i za granicą. W Polsce tylko jeden teolog katolicki na poziomie akademickim kompetentnie wykazał ewidentne błędy zaakceptowane i szerzone przez dzisiejsze czynniki watykańskie. Rodzi się zasadne pytanie: Czy mamy dzisiaj do czynienia z infantylizacją, bezradnością(?) i wycofaniem poważnej i odpowiedzialnej służby katolickiego teologa i tzw. inteligencji katolickiej? Z troską pytamy o głos zarządzających owczarnią Pańską.
Od ignorancji dobra nie przybędzie. Czas byłby już zacząć poznawać autentyczną doktrynę katolicką. Wtedy dopiero pojawi się zdolność i odwaga identyfikowania błędu – błędów wielu – by Prawda zajaśniała pełnym blaskiem na obliczu Kościoła a dusze mogły przez wierność Prawdzie dostępować zbawienia. Cele uboczne i podskórne – wykluczone.
Biblioteka ’58 otwarta całą dobę, przez wszystkie dni tygodnia.

treści katolickie:
 sacerdoshyacinthus.com
 verbumcatholicum.com
 twitter.com/SacHyacinthus