ubi autem Spiritus Domini, ibi libértas.
„Gdzie jest Duch Pański – tam wolność” (2 Kor 3, 17).

Nie mówimy o jakiejś „starej tradycji”. Mówimy o Tradycji rozumianej tak, jak ją przez wieki rozumiał Kościół i bez której wiara katolicka przestaje nią być. Tradycja tak rozumiana należy do istoty wiary katolickiej, jedynej prawdziwej wiary, jedynej wiary dającej zbawienie duszy.
Duch kapłański – katolicki – pragnie, aby skarby Tradycji były przyjęte przez największą liczbę dusz. Świeckość może wagować ku meandrom ekskluzywizmu. Hojność Kościoła to także niekoncesjonowalność, ściślej: koncesjonowalność roztropna, nie restrykcyjna. Władza kluczy nadana jest po to, aby hojnie udzielać, bacząc oczywiście roztropnie na to, z czym mamy do czynienia i komu udzielamy, by nie rzucać „pereł przed świnie” (por. Mt 7, 6).
Nie ma dwóch kościołów – dla chamów i dla koneserów. Nie można uwłaszczać się na powszechności Kościoła. Skarbiec Kościoła jest otwarty na sposób królewski – dla żebraka i dla króla. Oczywiście, ci którzy się doń zbliżają muszą spełnić warunki, do których fundamentalnie należy: wiara, czystość serca i życie w łasce uświęcającej. I nie wolno zachowywać się jak barbarzyńcy.
Niebo zachowuje dla nas cierpliwość, jak dla dzieci, które jeszcze nie rozumieją. Nie można jednak przedłużać okresu infantylizmu w nieskończoność. Obcowanie z Tradycją prowadzi do dojrzałości.
Tak jak jednym ze znamion Kościoła jest powszechność, tak jednym ze znamion Tradycji jest powszechność, nie – elitarność. Problem zawłaszczania Tradycji, uwłaszczania się na Tradycji, bądź restrykcyjnej koncesji Tradycji to koncepty i procedery całkowicie obce rzymskiemu katolikowi. Jeśli byłoby prawdą, iż pewne znaki wskazują na to, że odrodzenie Tradycji wymnkęło się spod kontroli→, byłby powód do radości i dziękczynienia Panu Bogu.
Mieć do czynienia z Tradycją→ – rozumianą tak, jak ją przez wieki rozumiał Kościół – to mieć do czynienia z Panem Bogiem. Pan Bóg objawia się człowiekowi. Źródłami Objawienia Bożego są Pismo Święte i Tradycja, rozumiana tak, jak ją przez wieki rozumiał Kościół.
Tradycja jest dziełem Pana Boga. Pan Bóg jest autorem Tradycji. Pan Bóg jest autonomiczny. Mówić zatem o autonomii Tradycji, to mówić o autonomii Pana Boga. Zamach na Tradycję jest zamachem na Pana Boga. Zamach na autonomię Tradycji jest zamachem na autonomię Pana Boga. Czyż nie jest to ślepotą i szaleństwem?
Być z upoważnienia Bożego szafarzem Bożych tajemnic, to nie to samo, co być kontrolerem, którego ulubionym procederem jest restrykcja, deformacja, zakaz i niszczenie. Autonomia Tradycji, o której mowa powyżej, to oczywiście nie przesunięcie jej poza rzeczywistość Kościoła. Kościół z ustanowienia Chrystusa jest i pozostaje custos Traditiae, non creator – stróżem Tradycji, nie jej twórcą. Kościół z ustanowienia Chrystusa jest i pozostaje dispensator Traditiae, non creator – szafarzem Tradycji, nie jej twórcą. Strzec, przechować, zachować i przekazać depozyt wiary – depósitum fídei – to nie to samo, co depozyt wiary tworzyć.
Czas się budzić. Tradycja woła o wierność i o dojrzałość. „A zwłaszcza rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas, niż wtedy, gdyśmy uwierzyli” (Rz 13, 11).
„Nie wyczerpała się litość Pana,
miłość nie zgasła.
Odnawia się ona co rano:
ogromna Twa wierność.
«Działem mym Pan» – mówi moja dusza,
dlatego czekam na Niego” (Lm 3, 22-24).

 treści katolickie:
 sacerdoshyacinthus.com
 verbumcatholicum.com
 twitter.com/SacHyacinthus