0524-maryja_1

„Słowo Twe, Panie, trwa na wieki,
niezmienne jak niebiosa” (Ps 119, 89).

Wywód nieco rozleglejszy. Bo też i trudności nie ubywa tym, którzy wiarę katolicką pragną zachować w jej czystości, w czasach pomieszania powszechnego, jakie wtargnęły w sam środek Kościoła.

Linie tematyczne:
Kwestie sumienia. I kwestie o szerszym zasięgu.
Rozróżnienie – dobro i zło, prawda i fałsz.
Cierpliwe wypełnianie woli Bożej – unikanie zła i fałszu, realizacja dobra i prawdy.
Ostateczne perspektywy – uniknięcie wiecznego potępienia w piekle i doprowadzenie do wiecznego zbawienia w niebie.

Najpierw niech przemówi słowo Pisma Świętego. Słowo Prawdy.
„Biada prawodawcom ustaw bezbożnych
i tym, co ustanowili przepisy krzywdzące,
aby słabych odepchnąć od sprawiedliwości
i wyzuć z prawa biednych mego ludu” (Iz 10, 1-2).
„Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem,
którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności,
którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz!” (Iz 5, 20).
„Pan rozlał w nich ducha obłędu;
oni zwiedli Egipt na błędną drogę,
w każdym jego dziele” (Iz 19, 14).
„Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta. To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy. Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych stali się głupimi. I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów. Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi.
Pełni są też wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości; potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe – pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości. Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią” (Rz 1, 18-31).

Powszechne, ze wszech stron, długofalowe walenie młotem „tolerancji” w umysły katolików skutkuje coraz powszechniejszą plastelinowatością umysłów i zamgleniem elementarnej zdolności klarownego odróżniania dobra od zła oraz prawdy od fałszu.
Tej drastycznej obróbce poddaje się w jakimś stopniu dzieci i młodzież, a są wpływowe środowiska, które chcą czynić to jeszcze nachalniej i pod osłoną prawa oświatowego. Wprowadza się elementy gorszące, niemoralne – nieczystość i relatywizm. Bezczelność i zgorszenie. Łajdactwo! Pan Jezus mówi: „Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie” (Mt 18, 6-7). Przyszedł walec i wyrównuje. Są rodzice, którzy potulnie poddają się tej gorszącej nachalnej machinie. Rodzice o niewygaszonym sumieniu poważnie myślą, jak i gdzie kształcić swoje dzieci.
Nierzadko mamy do czynienia z równouprawnieniem prawdziwej religii (katolickiej, jedynej objawionej przez Boga, jedynej wiodącej do zbawienia duszy) i innych propozycji religijnych. Cały dyskurs przesuwa się wtedy w kierunku debaty religioznawczej, przyznającej jednakie prawo obywatelstwa propozycjom religijnym maści wszelakiej. Obiektywizm Bożego Objawienia jest tu pogrzebany.
Do głębi fałszywe i coraz zuchwalej podnoszone postulaty nieosądzania nikogo i niczego, podlane sosem wybiórczo dobranych katolickich cytatów, skutkują coraz powszechniejszym radykalnym relatywizmem moralnym i odchodzeniem od podstaw logiki myślenia.

Istnieje dobro i zło.
Istnieje prawda i fałsz.
Istnieje jedna religia prowadząca do zbawienia duszy: religia katolicka, którą Jezus Chrystus – Syn Boży, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek – objawił i której Kościół przez wieki nieomylnie i niezmiennie nauczał.
W oczach Bożych nie ma równouprawnienia dobra i zła.
W oczach Bożych nie ma równouprawnienia prawdy i fałszu.
Zło wykazujemy i przezwyciężamy je dobrem.
Fałsz demaskujemy i przezwyciężamy go prawdą.
Pan Jezus naucza i nakazuje: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5, 37).
A św. Jan pisze: „Żadna fałszywa nauka z prawdy nie pochodzi” (1 J 2, 21).

Jakie skutki przyniosłoby cenzurowanie Ewangelii i pomijanie faktu, że Pan Jezus osądzał postępowanie ludzkie i uczył rozróżniania między dobrem a złem, między prawdą a fałszem?
Jakie skutki przyniosłoby wychowanie, gdyby rodzice nie osądzali postępowania swoich dzieci i nie uczyli ich rozróżniania między dobrem a złem, między prawdą a fałszem?
Jakie skutki przyniosłoby przystępowanie do spowiedzi, gdyby spowiednik nie osądzał postępowania penitentów i nie uczył ich rozróżniania między dobrem a złem, między prawdą a fałszem?
Stałą nauką katolicką jest, że spowiednik pełni także rolę sędziego. Czytamy (podkreślmy), na przykład, w Katechizmie św. Piusa X: „W kwestii wyboru właściwego spowiednika staranny penitent powinien mocno prosić Boga o wsparcie, aby mógł wybrać pobożnego, uczonego i roztropnego spowiednika, w którego ręce chciałby się oddać, będąc mu posłusznym jako sędziemu i lekarzowi”. Taka jest stała odwieczna nauka Kościoła o roli spowiednika.
Jasny osąd i klarowne rozróżnianie dobra i zła, prawdy i fałszu leżą u podstaw poważnie potraktowanego życia duchowego. Dla wielkich świętych mistyków była to oczywistość. „Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła” (1 Tes 5, 22).

Czas jest trudny. Niejeden katolik potyka się w tej kwestii. Zamglenie sumień rozlewa się szeroko. Depcze się bez miłosierdzia ludzi pragnących zachować wierność dobru i prawdzie. Toleruje się z miłosierdziem ludzi służących grzechowi i fałszowi. Problem istnieje także wewnątrz struktur kościelnych. Realizuje się właśnie za dni naszych słowo: „I wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie Jezusie, spotkają prześladowania. Tymczasem ludzie źli i zwodziciele będą się dalej posuwać ku temu, co gorsze, błądząc i innych w błąd wprowadzając” (2 Tm 3, 12-13).
Do tego dochodzi niezwykle poważny fakt rozlegania się głosów podających się za katolickie, a które w rzeczywistości wywracają naukę katolicką. Ten powiedział to, a tamten tamto. I cóż to ma za znaczenie? W kwestiach wiary prywatne opinijki tego czy innego duchownego czy świeckiego nie mają żadnego znaczenia. Przy osłabieniu wiary można wtedy zapomnieć, że Głową Kościoła jest Jezus Chrystus. On jest Głową Kościoła! Od Niego wszystko w Kościele wychodzi i do Niego prowadzi. Jego klarownej i niezmiennej nauki należy słuchać. Jeśli tak nie jest, mamy do czynienia z problemem zdrady, apostazji, niewiary. Przynagla słowo listu do Hebrajczyków: „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki. Nie dajcie się uwieść różnym i obcym naukom” (Hbr 13, 8-9).
Święty Paweł – klarowny! – niech nas umocni na drodze Bożej:
„Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa, który będzie sądził żywych i umarłych, i na Jego pojawienie się, i na Jego królestwo: głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, w razie potrzeby wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz. Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań – ponieważ ich uszy świerzbią – będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom. Ty zaś czuwaj we wszystkim, znoś trudy, wykonaj dzieło ewangelisty, spełnij swe posługiwanie!” (2 Tm 4, 1-5).
„Zdrowe zasady, któreś posłyszał ode mnie, miej za wzorzec w wierze i miłości w Chrystusie Jezusie! Dobrego depozytu strzeż z pomocą Ducha Świętego, który w nas mieszka” (2 Tm 1, 13-14).
I jeszcze raz św. Paweł: „Proszę was jeszcze, bracia, strzeżcie się tych, którzy wzniecają spory i zgorszenia przeciw nauce, którą otrzymaliście. Strońcie od nich! Tacy bowiem ludzie nie Chrystusowi służą, ale własnemu brzuchowi, a pięknymi i pochlebnymi słowami uwodzą serca prostaczków. Wasze zaś posłuszeństwo znane jest wszystkim. A więc raduję się z was, pragnę jednak, abyście byli w dobrym przemyślni, a co do zła – niewinni. Bóg zaś pokoju zetrze wkrótce szatana pod waszymi stopami. Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa niech będzie z wami!” (Rz 16, 17-20).

Kardynał Joseph Ratzinger ujmuje zagadnienie realizmu poznawczego w perspektywie zjednoczenia człowieka z Bogiem. Im człowiek jest bliżej Boga, tym bardziej wzrasta jego realizm – poznanie rzeczywistości takiej, jaką ona jest. Pisał: „Im bardziej stoi człowiek po stronie Boga, tym bardziej też rośnie jego realizm, tym jaśniej ukazują mu się kontury rzeczywistości, tym jaśniejsza staje się też dla niego rzeczywistość sprzeczna ze świętością. Piękne maski szatańskie nie zwiodą już tego, który wszystko widzi od strony Boga” (Dogma und Verkündigung). Wyborne remedium na tu i ówdzie błąkający się antykatolicki postulat wygaszania rozumu na rzecz ślepego posłuszeństwa!

Aby zachować klarowność rozróżnień między dobrem i złem oraz między prawdą i fałszem, oraz aby to rozróżnienie prowadziło nas do praktyki życia, do decyzji, do czynów, do świętości i do zbawienia wiecznego, należy m.in.:
– zachować czystą wiarę katolicką, której Kościół nauczał niezmiennie przez dwa tysiące lat,
– wieść życie w łasce uświęcającej – bez grzechu śmiertelnego,
– zachować zasadniczy dystans wobec przekazu wszechobecnych mass mediów,
– dawać zdecydowany odpór nurtom zwodniczym wciskającym się w krwioobieg Kościoła,
– systematycznie oddawać się lekturze cennego księgozbioru naszej Biblioteki 58’→,
– prowadzić głębokie życie modlitwy – pielęgnując szczególnie żywe, pokorne, serdeczne i ufne nabożeństwo do Matki Najświętszej,
– wytrwale czynić dobro,
– cierpliwie wypełniać obowiązki stanu.

Niepokalana, niezrównana przeciwniczka diabła i jego dzieł – zła, grzechu i fałszu – niech nam wyprosi łaskę radykalnego odrzucenia dzieł diabła: zła, grzechu i fałszu.
Niepokalana, niezrównana miłośniczka dzieł Boga – dobra, łaski i prawdy – niech nam wyprosi łaskę wierności prawdzie i łasce, i cierpliwą gorliwość w realizacji dobra. Królestwo Boże przynagla!
Arcybiskup zasłużony dla obrony świętej Tradycji mówił:
„Ona nie może znieść błędu. Ona jest przeciwko wszelkim herezjom. Ona jest z natury również przeciwko wszystkiemu, co przeciwstawia się prawdzie. Ona jest przeciwko wszystkiemu, co przeczy świętości, przeciwko wszystkim grzechom, jakie tylko mogą istnieć, nawet najdrobniejszym. (…) Garrigou-Lagrange nazywa ją «Matką Bożą od Nienawiści», ponieważ nienawidzi błędnej nauki i odczuwa nienawiść do grzechu. Leży to w Jej naturze, nie może znieść błędu i grzechu, albowiem błąd i grzech to dzieła szatana, który przyniósł je na świat! Wiecie, że Ona została stworzona po to, aby podeptać głowę węża, aby zniszczyć szatana i jego plemię. Zjednoczmy się więc z Najświętszą Maryją Panną, pozostańmy mocno z Nią związani, a Ona uchroni nas zarówno przed błędem, jak i przed grzechem, i zachowa nas w prawdzie i świętości”.
Amen!