Komunia na klęcząco20110421-IMG_6484

De Sanctissimo Sacramento numquam satis.
O Najświętszym Sakramencie nigdy dosyć.

Czas wakacji. A my ciągle o Najświętszym Sakramencie. Nigdy dosyć.
Rzymski katolik idzie do kościoła. W niedzielę i święta. Nie tylko.
Kościół to dom Boży – miejsce modlitwy, miejsce kultu.
Rzymski katolik idzie do kościoła, aby rozmawiać – z Panem Bogiem.
W kościele nie prowadzi rozmów, debat i pogaduszek. Jest skupiony.
Nie chodzi po kościele bez potrzeby – zwłaszcza w czasie celebracji.
Pamięta, że kościół nie jest miejscem towarzyskiego spotkania, pikniku, oklasków, tańca i mody. „Napisane jest: Mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców” (Łk 19, 46).
Pamięta, że kościół jest miejscem modlitwy, miejscem kultu.
Dorosły uczy dzieci stosownego zachowania się w kościele. Mały Jacuś czy mała Marysia nie są najważniejsi w kościele. Najważniejszy jest Pan Jezus. Ktoś musi dzieciom tę dobrą wiadomość powiedzieć. I egzekwować. I uczyć, że kościół nie jest podwórkiem, na którym można sobie pobiegać.
Kiedy spotyka osobę duchowną, pozdrawia Pana Jezusa mówiąc głośno, wyraźnie i chętnie: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!”.
Przed wejściem do kościoła wyłącza telefon komórkowy. Lepiej: zostawia go w domu lub w samochodzie.
Przy wejściu do kościoła pobożnie i w skupieniu żegna się wodą święconą.
Do kościoła ubiera się stosownie i przyzwoicie. Polaku! Stosownie i przyzwoicie. Kościół to nie plaża i nie rewia mody.
Grzech prostactwa i niestosowności stroju przezwycięża skromnością i stosownością ubioru godnego. Także latem. Jeśli trzeba, upomni współwyznawców w tym względzie.
W kościele przed Panem Bogiem klęka.
Najświętszy Sakrament przyjmuje pokornie – do ust, klęcząc i tylko z rąk biskupa, kapłana bądź diakona.
Wierzy, że w tabernakulum jest Pan Jezus. Wierzy – zgodnie z prawdą, bo tak jest obiektywnie: w tabernakulum jest obecny Pan Jezus.
Kobieta nie pcha się do prezbiterium. Naśladuje pokorę, skromność i promieniejące piękno skupionej duszy Matki Bożej – Kobiety najdoskonalszej, wzorowej, pokornej służebnicy Pańskiej.
Biega do spowiedzi i porządkuje swoje życie ze śmieci. Z grzechów.
Kocha i praktykuje cnotę czystości. „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5, 8).
Dziękuje Panu Bogu za wszystko, co dobre.
Stara się życie swoje – myśli, słowa, czyny, decyzje – porządkować według zamysłu Bożego. „Nie każdy, który Mi mówi: «Panie, Panie!», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie” (Mt 7, 21).

Dobry katolicki zwyczaj wakacyjny. Nie tylko wakacyjny. Odwiedzać kościoły. Pokornie uklęknąć przed Najświętszym Sakramentem. Z miłością popatrzeć na tabernakulum, w którym dniem i nocą jest obecny Nasz Pan Jezus Chrystus. Uklęknąć i powiedzieć z wiarą, szacunkiem i czcią trzy razy: „Niechaj będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen”. Albo w szlachetnym języku Kościoła: Adorémus in aetérnum Sanctíssimum Sacraméntum! Zatrzymać się przy Panu Jezusie. Czas należy do Niego.

Kard. Giuseppe_Siri,_1958_(2)

A tutaj jeszcze wątek zaszczytny i zobowiązujący. Wstępów i komentarzy nie trzeba. Rzymski katolik rozumie o czym tu mowa. Tylko fragment wypowiedzi Kardynała Giuseppe Siri – ciągle o Najświętszym Sakramencie. W latach sześćdziesiątych Kard. Siri mówił:

„Grzech przeciw Eucharystii. Popełniamy go w trzech różnych płaszczyznach.
Pierwsza dotyczy kultu Bożego. Przypatrzcie się naszym kościołom. Powiedzcie mi, w ilu z nich widać ludzi, którzy przychodzą, aby nawiedzić Najświętszy Sakrament? A ilu jest świętych pasterzy, kapłanów, proboszczów, którzy zatroszczyli się o wieczystą adorację Jezusa Chrystusa? Jezus Chrystus jest przecież w kościele stale, także wtedy, gdy kościół jest zamknięty. Jeśli Go tam umieszczamy w tabernakulum, jest tam i tam pozostaje. Oddał się nam, pozostaje, nie odchodzi nigdy. Jest płomyk wiecznej lampki, który pozostaje tam. Lecz ile jest kościołów, w których ludzi uczy się, aby pamiętali, że tutaj jest Pan, i że chodzi tu o rzecz największą na świecie, o jakiej można tylko powiedzieć, największą jaką można uczynić, największą o jakiej można pomyśleć? Proszę was, przyjrzyjcie się ileż tabernakulów, ileż ołtarzy zostało zubożonych! Oto grzech przeciwko Eucharystii!
Kościół, w dekrecie Kongregacji Rytów z 1 lipca 1958 roku, sprecyzował, jakie powinno być tabernakulum. Jest oczywiste, że Kościół niepokoi się z powodu pewnego zwyczaju wprowadzanego przez tych, którzy są de facto protestantami, chociaż działają w Kościele Katolickim. Chodzi o zwyczaj usuwania tabernakulum i traktowania ołtarza jako «czystego» tylko wtedy, gdy pozbawiony jest on tabernakulum. Tak jakby tabernakulum było jakimś dziwadłem i wielkim kłopotem, który można w ostateczności znieść, ale tylko dla udzielenia wiatyku, gdyby zaszła nagląca potrzeba!
Bądźcie uważni i przyglądajcie się wnikliwie tym pseudokulturowym formom, które wciskają się do Kościoła! Chce się przywiązywać wagę tylko do celebracji jako do aktu wspólnotowego, którym miałaby być Msza śpiewana i mówi się ciągle tylko o tym, okazując pyszałkowatą pogardę dla całej reszty. I tak zapomina się o istotnym aspekcie pobożności katolickiej, o tym że kult Kościoła trwa nieprzerwanie dniem i nocą, ponieważ nieprzerwanie dniem i nocą jest obecny Nasz Pan Jezus Chrystus i dlatego powinien Mu być oddawany kult. I musi mieć miejsce boska rozmowa między Nim a duszami. Zapominając o tym, podskubując to z tej, to z tamtej strony, próbuje się pod stołem przemycić powrót do negacji Lutra. To jest ta droga, droga podskubywania. I tą drogą dochodzi się dokładnie do roku 1517.
Proszę was, abyście otworzyli oczy! Wiele rzeczy, które pewne osoby w Kościele akceptują, sprawia wrażenie, że te osoby nie zdają sobie już sprawy, że tu chodzi o Jesusa Chrystusa, który jest tu. Nie zdają sobie już z tego sprawy. Organizują bez problemu koncerty w kościołach. Oczywiście, w ostatnim momencie przypominają sobie o tym i przybiega pospiesznie jakiś ksiądz z kawałkiem komży, stuły i welonu, idzie, aby wziąć z tabernakulum Naszego Pana Jezusa Chrystusa i wynosi Go, aby nie przeszkadzał i by mógł się odbyć koncert.
Od kiedy jestem biskupem nigdy nie pozwoliłem na podobne ekscesy. Nigdy! Do Pana Jezusa nie idzie się po to, aby Mu powiedzieć: «Usuń się stąd, bo teraz my tu mamy nasze sprawy». A jeśli pod Jego obecność pewnych rzeczy nie powinno się robić, nie powinny one być robione!
W wielkich i ważnych momentach trzeba wracać tutaj. Ocaleniem dla Kościoła po Soborze Trydenckim było potężne rozpalenie wiary i kultu wobec boskiej Eucharystii. Zwróćcie uwagę, że teraz także jesteśmy w czasach przełomu, w których sztandar Eucharystii musi zostać wzniesiony wysoko! Tym bardziej, że mnożące się dzisiaj w Kościele dyskursy o tym zapominają”.

(tł. własne z j. wł. x. J. B., tekst źródłowy tutaj→, komentarz Anonimo z 12.07.2014, godz. 11:12)