Illum oportet créscere, me autem mínui.
„Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał”
(J 3, 30).

Św. Jan Chrzciciel jest przykładem pokory – tak, jak każdy prawdziwy prorok.
Mówi o sobie – o swojej małości. Zgodnie z prawdą.
Mówi o Jezusie Chrystusie – o Jego wielkości. Zgodnie z prawdą.
Mówi: „Ta zaś moja radość doszła do szczytu. Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał” (J 3, 29-30).
„Ja nie jestem tym, za kogo mnie uważacie. Po mnie przyjdzie Ten, któremu nie jestem godny rozwiązać sandałów na nogach” (Dz 13, 25).

W czasach pomieszania powszechnego, jakie wtargnęły w sam środek Kościoła, nawet modlitwę prezentuje się w kategoriach nadmuchanego antropocentryzmu. Mówi się, że modlitwa Panu Bogu jest niepotrzebna, że potrzebna jest nam. Modlitwa ma jakoby powodować, że to człowiek staje się wielki. Cała wizja modlitwy skoncentrowana na człowieku. Przy takiej wizji z pożywnej teologii katolickiej pozostaje suchutki szkielecik.
I tu rodzi się pytanie z elementarza człowieka rozumnego: po cóż to człowiek miałby się stawać wielki? Człowiek klękający przed Panem Bogiem do modlitwy cieszy się, że to Pan Bóg jest wielki!
Cóż za groteskowe modne ambicje katolicyzmu reformowanego: będąc stworzeniem, chcieć stawać się wielkim wobec Pana Boga!
Prawda obiektywna jest taka: Pan Bóg jest wielki, człowiek jest mały. Poznanie i uznanie tegoż oraz działanie według tego rozpoznania konstytuują cnotę pokory. Pan Jezus wzywa nas: Díscite a me, quía mitis sum et húmilis corde – „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem” (Mt 11, 29).

Narodziny św. Jana Chrzciciela – proroka pokornego – są doskonałą okazją do podjęcia refleksji nad cnotą pokory. Pomocą może nam być kazanie o pokorze. Ksiądz Bolesław Kielan, kapłan od lat wierny Tradycji, w przystępnych słowach przybliża tę tematykę.
I tu powtórzmy – na marginesie – refleksję trzeźwą: Prawda zostaje dopuszczona do głosu niekoniecznie przez głośne nazwiska, przemawiające z wysokości urzędu, stopni i tytułów. Prawda zostaje dopuszczona do głosu niekoniecznie przez głośne nazwiska, o których słychać w tych czy innych mediach. Prawda zostaje dopuszczona do głosu niekoniecznie przez nazwiska, którym przyprawiono nimb popularności. Sapienti sat.