„Qui bene praesunt presbyteri, duplici honore digni habeantur, maxime qui laborant in verbo et doctrina”

„Prezbiterzy, którzy dobrze przewodniczą, niech będą uważani za godnych podwójnej czci, najbardziej ci, którzy trudzą się głoszeniem słowa i nauczaniem”

(1 Tm 5, 17)

 

   W czasach pomieszania powszechnego konieczna jest klarowność rozróżnień. Słowo Boże dzieli. Prawda dzieli. Domaga się bowiem postawienia Chrystusa Pana na pierwszym miejscu. Sam Pan Jezus mówi: „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” (Mt 10, 34-37).

   Słowo Boże dzieli. Prawda dzieli. Także w tym sensie, że jasno rozróżnia ziarno od plewy, prawdę od kłamstwa, świętość od grzechu, Boga od bożków. Św. Paweł, wierzący i trzeźwy Apostoł, nakazuje klarownie:

   „Jak do swoich dzieci mówię. Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż bowiem na wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością? Albo jakaż jest wspólnota Chrystusa z Beliarem lub wierzącego z niewiernym? Co wreszcie łączy świątynię Boga z bożkami?” (2 Kor 6, 13-16).

   Kiedy czytamy życiorysy Świętych, u wielu z nich napotykamy zagadkową prawidłowość: im bardziej byli święci i wiernie głosili niezmutowaną Prawdę Ewangelii, tym bardziej byli prześladowani, oczerniani, dezawuowani przez niektórych ludzi Kościoła.

   Bł. Ksiądz Jerzy Popiełuszko wspominał – bez oskarżania i szczerze – po jednej z rozmów z Prymasem: „Zarzuty mi postawione zwaliły mnie z nóg. SB na przesłuchaniu szanowało mnie bardziej”. A w liście z 1983 roku, skierowanym do biskupa Władysława Miziołka i księdza Zdzisława Króla, pisał: „Dnia 14 grudnia br. J. E. Ksiądz Kardynał Prymas w rozmowie ze mną stwierdził, że nic nie zrobiłem w Duszpasterstwie Medycznym i powinienem poprosić o zmianę pracy, a w środowisku robotniczym szukam tylko własnego rozgłosu i własnej chwały”.

   Czy w kwestii zrozumienia i traktowania kapłanów wiernych Prawdzie coś się zasadniczo zmieniło? Są kapłani wierni, których z racji ich wierności nieskażonej prawdzie Ewangelii – depositum fidei – zastrasza się i na różne sposoby dyscyplinuje. Jest kwestia lęku kapłanów uczciwych, bo niektóre wpływowe środowiska okazują się w przewadze władzy, decyzji, sankcji. Jest kwestia zamiarów i umocowań pewnych środowisk w zakonach, posługujących się mistrzowsko posłuszeństwem do niszczenia katolickiej wiary i szlachetnych zwyczajów zakorzenionych w wierze. To jest nasz wspólny problem. To jest problem Kościoła. Owszem, kapłan wierzący uświęci się i będąc prześladowanym przez swoich. Tylko powstaje pytanie: czy nie gasi się dzieła Bożego w sercu kapłana i w posłudze kapłana wiernego Prawdzie? Czy nie tracą na tym wierni? Czy nie traci na tym Kościół, Mistyczne Ciało Chrystusa, wspólnota mająca prowadzić ludzi do Nieba? Czy niesłusznie dyscyplinując kapłana wiernego nie naraża się go na odstąpienie od kapłaństwa lub na wygaszoną wegetację? Czy nie znamy przypadków, kiedy to kapłan chciał coś więcej dać po Bożemu wiernym i został za to nagrodzony restrykcjami? Kto weźmie za to odpowiedzialność? Co chcemy dzisiaj promować? Jaki „model” kapłaństwa i kapłana?

   Słowa traktatu świętego kapłana, Jana Kapistrana, z XV wieku, rzucają wiele światła na sprawę świętości kapłańskiej i właściwego do niej odniesienia: To jest słowo trzeźwe, prawdziwe, niewygładzone według złudnych kryteriów poprawnościowych:

 

   Z traktatu Zwierciadło duchowieństwa św. Jana Kapistrana, kapłana

   (Pars 1, Venetiae 1580, 2)

 

   Życie pobożnych duchownych daje światło i pokój

 

   „Ci, którzy są powołani do stołu Pana, powinni promieniować przykładem życia obyczajnego, zasługującego na pochwałę, wolnego od wszelkiej pospolitości i skażenia. Żyjąc uczciwie jako sól ziemi dla siebie i dla innych oraz oświecając drugich jasnym rozeznaniem jako światłość świata, niech pamiętają, że najwyższy nasz Nauczyciel, Jezus Chrystus, nie tylko do Apostołów i uczniów, ale także do wszystkich następców, kapłanów i duchownych wypowiedział słowa: «Wy jesteście solą ziemi; jeśli zaś sól zwietrzeje, jakże się stanie na powrót solą? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi».

   Duchowieństwo skalane i nieczyste, przepełnione brudem przywar, skrępowane więzami grzechów słusznie deptane jest przez ludzi jako nędzne błoto. Tacy duchowni nie są użyteczni ani dla siebie, ani dla drugich, bo jak mówi święty Grzegorz: «Ten, kto postępuje nagannie, sprawia, że jego przepowiadanie doznaje wzgardy».

   «Prezbiterzy, którzy dobrze przewodzą, niech będą uważani za godnych podwójnej czci, najbardziej ci, którzy się trudzą głoszeniem słowa i nauczaniem». Istotnie, kapłani święci zasługują na podwójną cześć, odnoszącą się do rzeczy i osoby, albo inaczej: na cześć ziemską i duchową, doczesną i wieczną. Choć bowiem mieszkają na ziemi i wraz ze śmiertelnymi stworzeniami poddani są koniecznościom natury, to jednak usilnie zabiegają o wspólnotę z aniołami w niebie, aby jako roztropni słudzy okazać się miłymi dla Króla.

   Dlatego podobnie jak słońce wznosi się na wysokim niebie, «tak niechaj świeci światłość – duchownych przed ludźmi, aby patrząc na ich czyny dobre, chwalili Ojca, który jest w niebie».

   «Wy jesteście światłością świata». Podobnie jak światło nie tylko samo siebie oświeca, ale wysyłając swe promienie, oświeca wszystko, co widzialne, tak też świetlane życie świętych i sprawiedliwych duchownych blaskiem świętości oświetla i napawa pokojem tych, którzy na nie patrzą. Kto zatem otrzymał zadanie troszczenia się o innych, na samym sobie powinien okazać, jak trzeba postępować w domu Bożym” (ILG).

 

   W czasach pomieszania powszechnego częściej módlmy się o świętość i o wierność Prawdzie dla biskupów i kapłanów. Wspierajmy szczególnie tych pasterzy, którzy z racji wierności Prawdzie Ewangelii są prześladowani, oczerniani, dezawuowani przez niektórych ludzi Kościoła. Wspierajmy tych pasterzy, bo ciśnienie mechanizmów poprawnościowych jest potężne. Trzeba to wiedzieć, bo to jest nasza wspólna sprawa. Sprawa Kościoła.