„Propter quod et Deus illum exaltavit

 et donavit illi nomen,

quod est super omne nomen,

ut in nomine Iesu omne genu flectatur

caelestium et terrestrium et infernorum”.

„Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył

i darował Mu imię

ponad wszelkie imię,

aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano

istot niebieskich i ziemskich i podziemnych” (Flp 2, 9-10).

 

   Są pewne objawy, które zdają się wskazywać na to, że na polskiej ziemi wzmaga się walka duchowa. Kwestia jest najgłębiej poważna. Zdaje się, że przyszłość Polski bądź jej destrukcja, rozegra się fundamentalnie na tym najgłębszym duchowym poziomie. Chodzi oczywiście o człowieka, o dusze, o każdą duszę, ścislej: chodzi o zbawienie każdej duszy.

   Są coraz śmielej poczynające sobie środowiska, które ewidentnie doprowadzają do destrukcji i zmutowania nieskażonej wiary katolickiej i Tradycji. Są katolicy wierni Tradycji – czyli po prostu: katolicy(!) – którzy w niejednej sytuacji i w niejednym środowisku z racji, nazwijmy to eufemistycznie pewnych reakcji „otoczenia”, czują się dyskryminowani, dezawuowani, marginalizowani. Chce im się udowodnić, że…

   Problem jest o wiele szerszy, niż przykre doświadczenia tego czy innego katolika na polskiej ziemi. Problem jest bardziej generalny, bo wiąże się ze stopniowym eliminowaniem katolickiej wiary, katolickiej doktryny, katolickiego kultu, katolickiej Tradycji. Już w niektórych okolicznościach rodzą się poważne i zasadne pytania: Przepraszam, czy to jeszcze jeszcze jest religia katolicka? Czy to już nie jest jakaś nowa religia? New religion? Kto ją wprowadza? Po co?

   Jednym z istotnych pierwszorzędnych gestów, których porzucić nie wolno, jest uklęknięcie przed Panem Bogiem. Kardynał Joseph Ratzinger klarownie pisze o współczesnych destrukcyjnych tendencjach w Kościele: „Istnieją wpływowe środowiska, które próbują wyperswadować nam postawę klęczącą” (Duch liturgii). Udało się Szatanowi zarzucić skutecznie sieci otumanienia na ludzi należących do Kościoła. Są i tacy, którzy – sami nie klękając przed Panem Bogiem – zuchwale ośmielają się przekonywać innych o wyższości postawy stojącej. Cóż za nierozum! Cóż za  niestosowność! Cóż za niebywałe prostactwo i bezczelność wobec Majestatu Boga! Cóż za wstyd!

   Najgłębsze fundamenty duchowe tych procesów? Nadszedł już czas, aby wyartykułować je klarownie:

   Wszelkie godziwe działania prowadzące do zachowania postawy klęczącej przed Panem Bogiem pozostają w wierności Duchowi Świętemu.

   Wszelkie działania prowadzące do wyeliminowania postawy klęczącej przed Panem Bogiem są inspirowane przez Szatana i złe duchy.

   Jasno o tym pisał Kard. Ratzinger: „Niezdolność klęczenia okazuje się (…) istotą elementu diabolicznego” (Duch liturgii).

   Kłamliwe i bałamutne jest także twierdzenie, że nie jest ważna zewnętrzna postawa, tylko to, co mamy w sercu. „Tam, gdzie ktoś próbuje ograniczyć adorację do sfery czysto duchowej, nie ucieleśniając jej, tam akt adoracji gaśnie, bo czysta duchowość nie odpowiada istocie człowieka. Adoracja jest jednym z tych zasadniczych aktów, które dotyczą całego człowieka. Stąd w obecności Boga żywego nie wolno porzucić gestu ugięcia kolan” (Kard. J. Ratzinger, Duch liturgii).

   Polacy katolicy przez tysiąc lat klękali przed Panem Bogiem.

   Polacy katolicy przez tysiąc lat klękali przed Panem Jezusem utajonym w Najświętszym Sakramencie.

   Polacy katolicy przez tysiąc lat klękali przyjmując Dar Najcenniejszy: Pana Jezusa w Komunii Świętej.

   Co dzisiaj wyrabiamy w domach, w kościołach? Czy nie mamy w pogardzie Tradycji? Czy nie podeptaliśmy szlachetnego, zaszczytnego, królewskiego gestu uklęknięcia przed Majestatem Boga? Czy idziemy za Duchem Świętym czy za duchem czasu – za złym duchem? Dokąd właściwie? Duch Święty prowadzi do ugięcia kolan przed Bogiem. Zły duch kolan nie ugnie. Nie ma kolan.

   W jedności z Tradycją i przykładem Ojca Świętego Benedykta XVI, jest dzisiaj naglącym wołaniem – naglącym zadaniem do realizacji:

   Klękać przed Panem Bogiem – w modlitwie w domu, w kościele, szczególnie przy przyjmowaniu Komunii Świętej!

   Postawić zdecydowany opór wpływowym środowiskom, które próbują wyperswadować nam postawę klęczącą!

   Nie dać się zbałamucić tym, którzy bezczelnie wywracają katolicką wiarę, sieją wśród nas zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową (por. 2 Tm 2, 18; Ga 1, 7)!

   W kazaniu na 50-lecie śmierci Alberta Chmielowskiego Kard. Karol Wojtyła mówił: „Im bardziej Bóg udziela się duszy, im bardziej się do niej przelewa przez dary Ducha Świętego, tym bardziej rzuca ją na kolana”.

   Im człowiek jest bliżej Boga, tym bardziej jest skłonny, aby klękać przed Jego Majestatem. Klęka.

   Im człowiek jest dalej od Boga, tym bardziej jest skłonny, aby uprawiać rewię samouwielbienia przed ołtarzem Pańskim. Nie klęka.

   Ojciec Święty Benedykt XVI wczoraj mówił do Polaków:

   „Bracia i siostry, klękając do codziennej modlitwy bądźmy otwarci na działanie Ducha Świętego. Św. Paweł nam przypomina, że sam Duch wstawia się za nami w błaganiach, gdy nie umiemy się modlić tak, jak trzeba. Prośmy Chrystusa, by wspierał naszą modlitwę mocą swego Ducha, opromieniał ją swoim światłem, uczynił ją zgodną z wolą Bożą” (RV).

   Papież mówi o klękaniu do codziennej modlitwy. Każde słowo jest tu ważne: klękanie, codzienna, modlitwa.

   To ważne, zwyczajne i konieczne: codziennie klękać do modlitwy.

   Ateista nie klęka.

   Katolik klęka do modlitwy codziennie.

 

Sam Pan Bóg mówi:

   „Scriptum est enim:

   Vivo ego, dicit Dominus,

   mihi flectetur omne genu,

   et omnis lingua confitebitur Deo”.

   „Napisane jest bowiem:

   Na moje życie – mówi Pan –

   przede Mną klęknie wszelkie kolano,

   a każdy język wielbić będzie Boga” (Rz 14, 11).

 

   I jeszcze jedno. O jakiej jedności mówimy? Cieszymy się zaszczytną przynależnością do Kościoła Powszechnego. Jedność jako trwałe znamię Kościoła to: jedność z Bogiem w Trójcy Świętej Jedynym, jedność z Bożym Objawieniem (a więc z Pismem Świętym i Tradycją), jedność z następcą św. Piotra.

   Jeśli pominiemy te trzy fundamentalne odniesienia, to o jakiej jedności chcemy mówić? Na pewno nie katolickiej. Jakiej?