Ratio et fides. Rozum i wiara. Bywa filozofia, która absolutyzuje rozum, w tym sensie, że uznaje to, co dla rozumu niedosiężne za irracjonalne, niegodne człowieka rozumnego.
Jest rozumne czynić dobry użytek z rozumu – ile tylko możliwe. I jest rozumne uznać granice rozumu.
Edyta Stein, w zakonie karmelitanka, S. Teresa Benedykta od Krzyża, korespondowała z Romanem Ingardenem, który nie aprobował jej chrztu i nawrócenia na wiarę katolicką. Pisała do filozofa rozumnie:
Czy choćby raz postawił Pan sobie pytanie, jak wytłumaczyć fakt, że ludzie w rodzaju Augustyna, Anzelma z Canterbury, Bonawentury, Tomasza – pomijając tysiące innych, których nazwiska są laikom nieznane, a którzy bez wątpienia byli jednak lub są nadal w nie mniejszym stopniu roztropni niż my, oświeceni człowieczkowie – że ludzie ci w pogardzanym dogmacie widzieli najwyższy cel, który dostępny jest ludzkiemu duchowi, i jedyne dobro, któremu warto życie poświęcić? Jakim prawem wielkich nauczycieli i wielkich świętych Kościoła określa Pan bądź jako półgłówków, bądź jako sprytnych oszustów.
A przy innej okazji:
Wydaje mi się, że aby znaleźć się u bram Tajemnicy, musiałby Pan na drodze intelektu dotrzeć wprzód do granic samego ratio.
Treści katolickie czytajmy codziennie: sacerdoshyacinthus.com verbumcatholicum.com actualia.blog Dalsze krzewienie powyższych adresów – w Polsce i za granicą – będzie współpracą w dobrym dziele. A.M.D.G.