Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Potulna bezmyślność wobec krzewionego błędu nie jest postawą katolicką. Zważajmy dobrze na to, kto i w jakim kierunku steruje dzisiaj religijnym dyskursem Polaków.
W czasach zamętu powszechnego ujawniają się różni doradcy. Słyszy się tu i ówdzie na przykład takie rady: „Nie krytykujmy innych, zajmijmy się własną duszą”. Rada nie jest katolicka.
Historia sanctorum magistra vitae – Historia świętych nauczycielką życia. Jak klarownie pokazuje świetlana historia wielkich świętych apologetów, katolik zajmuje się własną duszą i oczy ma otwarte na to, co się wokół niego dzieje – używa rozumu, rozsądza trzeźwo, rozróżnia prawdę od błędu i grzech od cnoty. „Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia” (2 Tm 1, 7).
Praca nad sobą jest konieczna. Gdybyśmy ją zaniedbywali, zasłużylibyśmy na słowa surowej reprymendy Pana Jezusa: „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Jak możesz mówić swemu bratu: «Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku», gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata” (Łk 6, 41-42).
Oczy otwarte na rzeczywistość wokół nas są katolicką koniecznością. Gdybyśmy je zamykali, zasłużylibyśmy na słowa surowej reprymendy Apostoła Narodów: „Obawiam się jednak, ażeby nie były odwiedzione umysły wasze od prostoty i czystości wobec Chrystusa w taki sposób, jak w swojej chytrości wąż uwiódł Ewę. Jeśli bowiem przychodzi ktoś i głosi wam innego Jezusa, jakiegośmy wam nie głosili, lub bierzecie innego ducha, któregoście nie otrzymali, albo inną Ewangelię, nie tę, którąście przyjęli – znosicie to spokojnie” (2 Kor 11, 3-4).
Katolicka metodologia „i” okazuje się i tutaj aktualna i wiążąca. Troska o własną duszę i trzeźwa ocena rzeczywistości wokół nas.
Kwestia jakoś analogiczna do okoliczności, w których Pan Jezus wypowiedział słowa: „Tymczasem to należało czynić, i tamtego nie opuszczać” (Łk 11, 42).
Troska dwutorowa – by duszę swoją zbawić i do tego dopomóc innym. Troska dwutorowa – by błędu krzewionego się ustrzec i przed nim przestrzec innych. Zadania naglące zwłaszcza dla duchowieństwa katolickiego.
Nic nie ujmując z pilnej codziennej troski o zbawienie własnej duszy, katolicki duchowny weźmie pod uwagę słowa listu św. Bonifacego – dobrego, gorliwego pasterza:

Stójmy zatem mocno przy sprawiedliwości, przygotujmy siebie na doświadczenia, abyśmy otrzymali pomoc od Boga, i wołajmy do Niego: „Panie, Tyś dla nas ucieczką z pokolenia na pokolenie”.
Złóżmy naszą ufność w Tym, który nam zwierzył cały ten ciężar. To, czego sami unieść nie możemy, nieśmy wspólnie z Tym, który jest Wszechmocny, który mówi: „Jarzmo moje jest słodkie, a brzemię lekkie”.
Stańmy do walki aż do nadejścia dnia Pana, albowiem „przyszły na nas dni utrapienia i ucisku”. Jeśli tak się Bogu spodoba, oddajmy życie za święte prawa naszych ojców, abyśmy zasłużyli na wieczne z nimi dziedzictwo.
Nie bądźmy jako nieme psy, nie bądźmy milczącymi gapiami, najemnikami uciekającymi przed wilkiem, ale pasterzami troskliwymi, czuwającymi nad owczarnią Chrystusa. Dopóki Bóg udziela nam siły, głośmy całą prawdę Bożą wielkim i małym, bogatym i ubogim, ludziom wszelkiego stanu i wieku, w porę i nie w porę. Tak właśnie polecił czynić święty Grzegorz w swej księdze Reguły pasterskiej.


treści katolickie:
 sacerdoshyacinthus.com
 verbumcatholicum.com
 twitter.com/SacHyacinthus
 YouTube