Vigilate, state in fide,

viriliter agite, confortamini.

„Czuwajcie, trwajcie mocno w wierze,

 bądźcie mężni i umacniajcie się!”

   (1 Kor 16, 13)

 

   Kardynał Joseph Ratzinger dywagował swego czasu o niebezpiecznej sprzedajności intelektu, która prowadzi do rozminięcia się z prawdą.

   W czasach pomieszania powszechnego dobrze jest poznawać to, co jest prawdziwe, najistotniejsze, nieprzemijalne, trwałe i pewne.

   W czasach pomieszania powszechnego, jakie wtargnęły w sam środek Kościoła, dobrze jest poznawać to, co jest prawdziwie katolickie, aby wytrwać w prawdziwej wierze i zdecydowanie odeprzeć jej zmutowane judeoprotestanckie i inne wersje.

 

   Dany nam jest przez Pana Boga dar najcenniejszy: Boże Ojawienie.

   Przez Boże Objawienie Pan Bóg objawia nam Siebie.

   Przez Boże Objawienie Pan Bóg objawia nam prawdę.

   Przez Boże Objawienie Pan Bóg objawia nam prawdę o Sobie.

   Przez Boże Objawienie Pan Bóg objawia nam prawdę o nas.

   W Bożym Objawieniu znajdujemy prawdziwą odpowiedź na elementarne pytania człowieka: Kim jestem? Jak żyć? Co czeka nas po śmierci?

 

   Boże Objawienie przychodzi do nas w Duchu Świętym, przez Chrystusa, w Kościele.

   Centralną rzeczywistością Bożego Objawienia są: Osoba, czyny i słowa naszego Pana Jezusa Chrystusa – Persona, acta et verba Domini nostri Iesu Christi.

   W Bożym Objawieniu możemy wyróżnić m. in. aspekty dogmatyczne, liturgiczne, sakramentalne, moralne, duchowe i dyscyplinarne.

   Celem Bożego Objawienia jest uwielbienie Boga i zbawienie człowieka.

   Boże Objawienie zawarte jest w Piśmie Świętym i Tradycji.

 

   Czasy pomieszania powszechnego charakteryzują się tym, że odchodzi się od krystalicznej doktryny katolickiej – prawdziwej! Naucza się prawdy i naucza się błędu. Co więc mamy czynić? Błędom nauczanym nigdy nie powinniśmy być posłuszni. Mamy być posłuszni Prawdzie.

   Istnieją wpływowe środowiska, które zawzięły się, aby wykoślawić, zdeformować, odkształcić wiarę katolicką.

   Istnieją wpływowe środowiska, które upodobały sobie w pogardzie wobec tego, czego Kościół przez wieki nieomylnie nauczał, jak się modlił, jak żył.

   Istnieją wpływowe środowiska, które upodobały sobie w karmieniu katolików zmutowanymi nowymi – i wcale nienowymi – twierdzeniami i praktykami, które są zdradą krystalicznego depozytu wiary.

   Powtórzmy: Błędom nauczanym nigdy nie powinniśmy być posłuszni.

   Pan Bóg dopuszcza, że naucza się błędu po to, aby nas wypróbować, czy Go miłujemy prawdziwie.

   Tak na ten temat pisze św. Wincenty z Lerynu w swoim dziele Commonitorium:

   „Z tych licznych i innych tym podobnych, a ważkich przykładów z dziejów Kościoła, oraz ze słów Deuteronomium powinniśmy z bezwzględną jasnością wyrozumieć, że jeśli kiedykolwiek jakiś nauczyciel kościelny od wiary zboczy, to dzieje się to z dopustu Bożego dla doświadczenia nas, czy miłujemy Boga z całego serca i z całej duszy naszej czy też nie”.

 

   Przemieszano w Kościele prawdziwą doktrynę katolicką z jej szkodliwymi mutacjami. Stąd wielu jest dzisiaj katolików zagubionych, zdezorientowanych, zaniepokojonych.

   Zagubionym pośród tej sytuacji przemieszania prawdy i fałszu św. Wincenty z Lerynu z troską poleca – jak aktualne słowa sprzed kilkunastu wieków(!):

   „Wobec tego prawdziwym i szczerym katolikiem jest ten, kto prawdę Bożą, kto Kościół, kto Ciało Chrystusa miłuje, kto nad Boską religię, kto nad wiarę katolicką niczego wyżej nie ceni, ani niczyjej powagi, ani miłości, ani geniuszu, ani wymowy, ani filozofii, lecz gardzi tym wszystkim, i niewzruszenie trwa przy wierze, a postanawia tego tylko się trzymać i w to wierzyć, czego się powszechnie z dawien dawna Kościół trzyma. Prawdziwy katolik, jeśli spostrzeże, że ktoś później jakąś nową i nieznaną naukę zaprowadza, poza wszystkimi albo wbrew wszystkim świętym, to pouczony szczególnie słowami błogosławionego Pawła apostoła, widzi w tym nie nową religię, lecz pokusę. O tym bowiem pisze Apostoł w pierwszym liście do Koryntian: «Muszą być herezje, aby utwierdzeni ukazali się wśród was»; dlatego Bóg nie wykorzenia natychmiast twórców herezji, aby utwierdzeni na jaw wypłynęli, to znaczy, aby się pokazało, w jakim stopniu każdy jest wytrwałym, wiernym i niezachwianym miłośnikiem wiary. I rzeczywiście, jak tylko jakaś nowość wypłynie, zaraz odróżnisz ciężkie ziarno od lekkiej plewy; wtedy bez trudu wywiewa wszystko z klepiska, co na nim lekkiego leżało. Jedni natychmiast całkowicie odlatują; inni odwiani tylko, lękają się zagłady, ale wstydzą się wrócić, zranieni, półmartwi, półżywi, bo napili się trucizny w takiej ilości, że ich ani nie zabija ani się strawić nie daje; ani o śmierć nie przyprawia, ani żyć nie pozwala. Smutny to stan! Jakie fale niepokojów, jakie odmęty nimi miotają! To pędzą w wirze błędu, dokąd ich wiatr ponosi; to wszedłszy w siebie, niby fale odbite odskakują! Raz z lekkomyślną pewnością siebie rzeczy niepewne przyjmują; to znowu wzdrygają się z nierozumnym lękiem nawet przed tym, co pewne, niezdecydowani którędy iść, którędy wrócić; czego chcieć, czego unikać; czego się trzymać, a czego poniechać. Ale ta udręka zwątpiałego i chwiejnego serca może się stać dla nich lekarstwem z miłosierdzia Bożego, jeśli się opamiętają. Bo na to nimi poza bezpieczną przystanią wiary katolickiej miotają, smagają i niemal nie uśmiercają burze sprzecznych myśli, by rozpięte swobodnie żagle swej pychy, które rozdął wiatr nowości, zwinęli; by wycofali się w zaciszną przystań łagodnej i dobrej Matki [=Kościoła] i tam pozostali; by wyrzucili wprzód z siebie gorzkie męty błędów i mogli pić zdroje żywej i tryskającej wody. Niech więc ku swemu zbawieniu oduczą się tego, czego się ku zgubie nauczyli, a z całego dogmatu Kościoła niech to, co da się pojąć, pojmują, a co nie, w to niech wierzą”.

 

   W Liście do Biskupów z okazji publikacji motu proprio „Summorum Pontificum” Benedykta XVI, czytamy: „To, co przez poprzednie pokolenia było święte, również dla nas pozostaje święte i wielkie, i nie może być nagle całkowicie zabronione albo potraktowane jako szkodliwe”.

 

   Konkluzją pożyteczną i wzmacniającą na czasy pomieszania powszechnego niech będzie refleksja prosta i elementarna:

   Wymyślają różni różne – ciągle nowe – sposoby odnowy Kościoła. A przecież od dwudziestu wieków daje nam Pan Bóg – na tacy! – jedyny niezawodny program nie nowej, lecz Bożej odnowy Kościoła: wierność Bożemu Objawieniu zawartemu w Piśmie Świętym i Tradycji, wierność Prawdzie i łasce, czyli mądrość i świętość, w czym zawiera się także walka z błędem i grzechem.

   Zaszczytne zadania.

   Możliwe do realizacji w czasach pomieszania powszechnego.

   Zadania naglące!