„Chcę –­ przy wszystkich moich słabościach –­ być nauczycielem wiary, mówić prawdę, którą żyje dziś wiele osób. Ludzie cierpią trochę na skutek choroby morskiej, bowiem wydaje im się, że łódź Kościoła straciła swój kompas. Przyczynę tego zamieszania należy odłożyć na bok. Posiadamy stałą Tradycję Kościoła, nauczanie, liturgię i moralność. Katechizm się nie zmienia” (Kard. Raymond Leo Burke).

„Co jeszcze musi stać się w Kościele, aby w końcu katolicy podnieśli odważnie swój głos? (…). Lecz uwaga: zwracam się do poszczególnych katolików” (śp. Mario Palmaro).

Szanowni Panowie i miłe Panie,

jako że sprawy zaszły daleko, już czas, aby sprawę obrony wiary katolickiej – jedynej wiary dającej zbawienie duszy – wziąć w swoje ręce!
W jakim sensie? Chodzi o jak najbardziej osobistą odpowiedzialność za katolicką wiarę, za jej integralność, za jej wyznawanie, za jej przekazywanie, za jej obronę. Chodzi o jak najbardziej osobistą odpowiedzialność, która dotyczy każdego i każdej z nas.
Porzuciwszy meandry subiektywizmu i urojenia środowisk różnych oraz unikając „głupich i niedouczonych dociekań” (2 Tm 2, 23), opieramy się na obiektywnym pewnym fundamencie Objawienia Bożego zawartego w Piśmie Świętym i Tradycji, którego Urząd Nauczycielski Kościoła przez wieki nieomylnie i niezmiennie nauczał.
Zadanie zaszczytne, naglące, możliwe do realizacji.
Niech nam Pan Bóg w tym dopomoże. Amen.

„Katolicy wierni nie tracą ducha, zwierają szeregi, zwracają się ku odwiecznemu i niezmiennemu Magisterium Kościoła, zbieżnemu z Tradycją, szukają mocy w Sakramentach, nie przestają modlić się i działać” (Prof. Roberto de Mattei).

P.S. Studiujmy wnikliwie historię Kościoła IV wieku.