Nie ma zgody na obrażanie Pana Jezusa i znieważanie Jego Męki!

Nie mówimy o obrażaniu „uczuć religijnych”.
Mówimy o znieważaniu Boga, o bluźnierstwie i profanacji!
To nie są sprawy, które są grzechem „w naszym odczuciu”.
To są sprawy, które  o b i e k t y w n i e  są grzechem i to ciężkim.

Do sprzeciwu dołączajmy się modlitwą różańcową w intencji ekspiacyjnej – także w miejscach publicznych.

Wyartykułujmy to klarownie:
chodzi istotowo o PROTEST (niezgodę)
i o EKSPIACJĘ (wynagrodzenie).

Niezawodnie prawdziwe Słowo Boże uczy nas, wzywa i prowadzi:

„Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem,
którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności” (Iz 5, 20).

„Bo przeciw Panu są ich słowa i czyny,
by oczy Jego chwały obrażać” (Iz 3, 8).

„Obawiam się jednak, ażeby nie były odwiedzione umysły wasze od prostoty i czystości wobec Chrystusa w taki sposób, jak w swojej chytrości wąż uwiódł Ewę. Jeśli bowiem przychodzi ktoś i głosi wam innego Jezusa, jakiegośmy wam nie głosili, lub bierzecie innego ducha, któregoście nie otrzymali, albo inną Ewangelię, nie tę, którąście przyjęli – znosicie to spokojnie” (2 Kor 11, 3-4)!

„Znosicie to, że was ktoś bierze w niewolę, że was objada, wyzyskuje, że was z góry traktuje, że was policzkuje. Mówię to ku waszemu zawstydzeniu” (2 Kor 11, 20-21)!

„Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10, 32-33).

„Nie łudźcie się: Bóg nie dozwoli z siebie szydzić.
A co człowiek sieje, to i żąć będzie” (Ga 6, 7-8).

„Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie” (Mt 18, 7).
„Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie!” (Łk 17, 1-2).

„Unikaj natomiast głupich i niedouczonych dociekań, wiedząc, że rodzą one kłótnie. A sługa Pana nie powinien się wdawać w kłótnie, ale ma być łagodnym względem wszystkich, skorym do nauczania, zrównoważonym” (2 Tm 2, 23-24).

„Między przedsionkiem a ołtarzem niechaj płaczą
kapłani, słudzy Pańscy!
Niech mówią:
«Przepuść, Panie, ludowi Twojemu
i nie daj dziedzictwa swego na pohańbienie,
aby poganie nie zapanowali nad nami.
Czemuż mówić mają między narodami:
Gdzież jest ich Bóg?»” (Jl 2, 17).

„Już czas jest działać, o Panie,
bo pogwałcili Twoje Prawo” (Ps 119, 126)!

„Kto zaś będzie wam szkodził, jeżeli gorliwi będziecie w czynieniu dobra? Ale jeżelibyście nawet coś wycierpieli dla sprawiedliwości, błogosławieni jesteście. Nie obawiajcie się zaś ich gróźb i nie dajcie się zaniepokoić! Pana zaś Chrystusa miejcie w sercach za Świętego i bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest. A z łagodnością i bojaźnią Bożą zachowujcie czyste sumienie, ażeby ci, którzy oczerniają wasze dobre postępowanie w Chrystusie, doznali zawstydzenia właśnie przez to, co wam oszczerczo zarzucają” (1 P 3, 13-16).

Odwagi!

http://www.robertodemattei.it/2012/02/03/489/

Tłumaczenie powyższej wypowiedzi Prof. Roberto de Mattei:

Prof. Roberto de Mattei, O publicznym proteście katolików
(wypowiedź z 2012 roku)

W przemówieniu do biskupów amerykańskich z 19. stycznia 2012 Benedykt XVI tymi słowami domagał się prawa katolików do manifestowania publicznie swojej wiary:
„Wbrew nurtom kulturowym, które na bazie skrajnego indywidualizmu propagują koncepcje wolności oderwane od prawdy, świadectwo Kościoła posiada charakter publiczny. Kościół stara się przekonywać, proponując argumenty rozumowe w sferze publicznej”.

Sfera publiczna, do której nawiązuje papież jest „placem” publicznym, przestrzenią publiczną. Benedykt XVI potwierdził, że katolicy nie mogą być ograniczeni do wnętrza swoich kościołów, lecz powinni potwierdzać swoją obecność w społeczeństwie.

To uzasadnia ton listu wysłanego 16. stycznia bieżącego roku przez Sekretariat Stanu do dominikanina, o. Jana Cavalcoli OP, dotyczącego bluźnierczego spektaklu Romeo Castellucci, traktującego o obliczu Boga, wystawianego na mediolańskiej scenie od 24. do 28. stycznia tegoż roku. W liście mówi się: „Jego Świątobliwość pragnie, aby każdy przejaw braku szacunku wobec Boga, Świętych lub symboli religijnych spotkał się ze zdecydowaną i godną reakcją chrześcijańskiej wspólnoty pouczonej i kierowanej przez swoich pasterzy”.

Poza niektórymi rzadkimi i godnymi uznania wyjątkami, jak Mons. Alojzy Negri, biskup diecezji San Marino-Montefeltro, zabrakło niestety głosu i przewodnictwa pasterzy. Lecz nie zabrakło mocnej i godnej reakcji wspólnoty katolickiej, lub przynajmniej jej części – lepszej części!

Zakonnicy, zakonnice, kapłani, lecz przede wszystkim wielu zwyczajnych świeckich – mężczyzn i kobiet – chciało wyrazić swoje oburzenie przeciw bluźnierczemu spektaklowi poprzez Msze Święte, modlitwy, wyrzeczenia podjęte w duchu wynagrodzenia, a także poprzez słowa i podjęte działania, jak uczestniczenie w publicznych manifestacjach przed Teatrem Parenti.

Nie jest ważna liczba uczestników. To co się liczy, to jakość tego protestu. Dzisiaj, gdy wszyscy wychodzą na plac publiczny, aby bronić – często w sposób uprawniony – swoich interesów, cóż można byłoby sobie wyobrazić bardziej szlachetnego i bardziej wzniosłego, niż manifestacja mająca na celu obronę interesów Boga, obronę Jego Imienia i Jego Oblicza bezpodstawnie znieważanych?

Dodajmy, że mieliśmy do czynienia z reakcją spontaniczną, niezorganizowaną, nagłośnioną poprzez internet, który powstał, aby przyspieszyć proces rozkładu społeczeństwa, lecz który teraz stał się miejscem spotkania dla tych, którzy opierają się temu procesowi rozkładu.

Internet to agora, „plac” teleinformatyczny. Właśnie korzystając z tego środka katolicy zaczynają zajmować plac realny, z którego od wielu lat zostali wywłaszczeni. Sieć internetowa kruszy wszelkie formy cenzury nałożonej przez władzę silnych.

Nowe pokolenia, które wyrażają się poprzez strony internetowe, blogi, portale społecznościowe, odnajdują – także dzięki tym środkom technologicznym – wartości tradycyjne.

Cesarz Konstantyn 1700 lat temu przywrócił wolność Kościołowi. My nie mamy żadnego zamiaru powrotu do katakumb, do których chrystianofoby chciałyby nas wpędzić. Tym, którzy proponowali chrześcijaństwo neokatakumbowe Pius XII w swoim przemówieniu radiowym z 22 grudnia 1957 przypominał natchnione słowa św. Pawła: „Wszystko bowiem jest wasze: (…) czy to świat, czy życie, czy śmierć, czy to rzeczy teraźniejsze, czy przyszłe; wszystko jest wasze, wy zaś Chrystusa, a Chrystus – Boga” (1 Kor 3, 21-23).

Do Boga należy nie tylko prywatne sumienie każdego człowieka z osobna,  lecz także całe społeczeństwo, które ma w Nim – i tylko w Nim! – swój fundament. Jeśli fundament jest naruszony, społeczeństwo upada. I dzisiejsze społeczeństwo jest w ruinie.

Protest przeciw Castellucciemu był znaczącym epizodem o wiele szerszej walki, która będzie wymagała z każdym dniem coraz większego zaangażowania katolików w obronie coraz bardziej atakowanego naturalnego porządku chrześcijańskiego.

Korzystajmy ze wszystkich dostępnych nam nowoczesnych technik komunikacji, z prywatnych rozgłośni, z internetu, aby przekazywać całemu społeczeństwu echo tej walki, która wymaga – na placu wirtualnym i placu realnym – naszego głosu i naszej obecności. To zadanie zawierzajmy nade wszystko Bożej Opatrzności.

(tłumaczenie ks. Jacek Bałemba SDB)

– – –

10 kwietnia 2012 roku mówiłem na Rynku we Wrocławiu:

„Dzisiaj się czasem używa takiego sformułowania: «Polska otwarta dla wszystkich, dla każdego», «Polska równouprawnienia».
Rodzą się jednak poważne pytania:
Czy chcemy takiej Polski, takiej otwartości i takiego równouprawnienia, które w prawach zrównywałoby dobro i zło, kłamstwo i prawdę, wierność i zdradę?
Czy chcemy takiej Polski, takiej otwartości i takiego równouprawnienia?”

A dzisiaj trzeba byłoby dodać: Czy chcemy takiej Polski, takiej otwartości i takiego równouprawnienia, które w prawach zrównywałoby szacunek dla Pana Boga i bluźnierstwo, piękno i brzydotę, sztukę i szmirę?

.