Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Czcigodni Kapłani,

umiłowani w Chrystusie Bracia i Siostry!

 

Porządek kazania: o klękaniu przed Panem Bogiem, o modlitwie za Polskę, o Chrystusowym królowaniu. Trzy punkty – bez zbytnich komentarzy i zbytnich dopowiedzi, w miarę esencjalnie.

 

 

Pierwsze: o klękaniu przed Panem Bogiem

 

Śpiewamy, pełni szacunku i czci dla pierwszej, najważniejszej, fundamentalnej, najświętszej Rzeczywistości Kościoła – Sanctissimum Sacramentum. Najświętszy Sakrament. Piękne Tabernaculum, złote, promieniujące, z wieczną lampką zawierającą żywy ogień – dla Boga pokornego, który jako Nieskończony, Wszechmocny, Niezgłębiony, Niewyczerpany, Stwórca nieba i ziemi, Wszechmogący, daje się pokornie zamknąć w małym domku Tabernaculum.

Dlatego śpiewamy:

Upadnij na kolana,

ludu, czcią przejęty,

uwielbiaj swego Pana:

Święty, Święty, Święty.

Uczestniczymy w świętej liturgii Kościoła, we Mszy Świętej. Nasz Ojciec Święty Benedykt XVI pisał jeszcze jako kardynał: „Liturgia chrześcijańska (…) zgina kolana przed ukrzyżowanym i wywyższonym Panem. To właśnie jest centrum rzeczywistej kultury – kultury prawdy” (Duch liturgii). Od uroczystości Bożego Ciała 2008 roku nasz Papież powrócił radykalnie do praktyki Komunii Świętej na klęcząco. Wzór do naśladowania!

Klękamy, bo mamy do czynienia z rzeczywistą Obecnością naszego Pana Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie.

Klękamy, bo w Najświętszym Sakramencie Chrystus jest obecny vere, realiter, substantialiter – w sposób najpełniejszy, z Bóstwem i Człowieczeństwem.

Klękamy, bo w ten sposób wyrażamy naszą wiarę.

Klękamy, bo w ten sposób podtrzymujemy tysiącletni polski zwyczaj klękania do Komunii Świętej.

Wszyscy polscy Święci klękali przyjmując Komunię Świętą.

Wszyscy polscy monarchowie klękali przyjmując Komunię Świętą.

Nasi przodkowie klękali przyjmując Komunię Świętą.

Pięknie napisał Ksiądz Leopold: „Klękanie do Komunii Świętej jest najstarszym spoiwem Polskiego Narodu”.

Ojciec Święty nas prosi – czytaliśmy zapewne ten tekst, niech on i dzisiaj wybrzmi:

„Przez to, że teraz proszę o przyjmowanie Komunii na kolanach i udzielam jej do ust, chciałem podkreślić cześć należną realnej obecności Chrystusa w Eucharystii. Nie bez znaczenia jest to szczególnie przy dużych, masowych zgromadzeniach, z jakimi mamy do czynienia w Bazylice świętego Piotra i na placu przed Bazyliką, gdzie zachodzi duże niebezpieczeństwo powierzchowności. Słyszałem o ludziach, którzy chowają komunikant do torebki i zabierają go ze sobą jako pamiątkę.

W tej atmosferze, którą – jak się uważa – tworzy także przyjęcie Komunii, łatwo pomyśleć: wszyscy przesuwają się do przodu, to i ja pójdę. Chcę mocno zaakcentować, że powinno być oczywiste: Tu dzieje się coś szczególnego! Tutaj jest obecny Ten, przed którym pada się na kolana. Uważajcie na to! To nie tylko społeczny ryt, w którym moglibyśmy wszyscy uczestniczyć bądź też powstrzymać się od uczestnictwa” (Światłość świata. Papież, Kościół i znaki czasu. Benedykt XVI z rozmowie z Peterem Seewaldem).

Upadnij na kolana,

ludu, czcią przejęty,

uwielbiaj swego Pana:

Święty, Święty, Święty.

 

 

Modlitwa za Polskę

 

Szlachetną jest rzeczą w przeszłości odczytywać dobro. Pan Jezus chodził po naszej ziemi już dwa tysiące lat temu. I Kościół przez dwa tysiące lat pełni swoją – Chrystusową – misję. I wydał Kościół w ciągu tego okresu wielu Świętych – najpiękniejszy owoc misji Kościoła, Chrystusowej misji. Świętość, Święci. I Polska od ponad tysiąca lat klęka przed Bogiem. Polska modli się od ponad tysiąca lat. Szlachetną jest rzeczą w przeszłości odczytywać dobro.

I… szlachetną jest rzeczą w teraźniejszości odczytywać dobro. Współcześnie rodzi się wiele inicjatyw modlitewnych. Na przykład, od wielu już miesięcy w centrum naszej Stolicy, na Krakowskim Przedmieściu, przed Pałacem Prezydenckim, o wieczornej porze, w godzinie Apelu, codziennie zbierają się polskie serca i mówią Różaniec – za Polskę. Modlą się w obecności Krzyża.

Działo się i dzieje się zatem wiele dobra w dziedzinie kontaktu człowieka z Bogiem, czyli modlitwy.

A Krucjata Różańcowa? Skromny strumyczek wpisuje się w ten szlachetny nurt modlitwy – wielowiekowej modlitwy Kościoła i Polski! Tylu ludzi się przed nami modliło! Także za Polskę.

Podejmujemy modlitwę jako wyraz troski o Polskę.

Podejmujemy codzienny Różaniec jako wyraz troski o Polskę.

Pan Jezus mówi: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął” (Łk 12, 49).

Krucjata Różańcowa potrzebuje Chrystusowego ognia!

Krucjata potrzebuje ludzi, którzy cieszą się z każdego dobra, które czynią inni – może lepiej, doskonalej, gorliwiej.

Krucjata potrzebuje ludzi samodzielnych, którzy rozumieją powagę sytuacji.

Krucjata potrzebuje ludzi, którzy wierzą w moc modlitwy, wierzą Bogu bardziej niż ludziom.

Może niektórzy stawiają Krucjacie pytania: a jakie są wasze dokonania – ilościowe i jakościowe?

Są samochody, które mają pięć biegów. Nie tylko kierowcy rozumieją, o czym mówię. Może być i sześć biegów.

Jak jedzie Krucjata? Na którym biegu? Czy nie czas włączyć wyższy bieg? Czas włączyć wyższy bieg!

Strzeżmy się ludzi, środowisk, tendencji, które wygaszają rodzące się dobro w naszych polskich katolickich środowiskach!

Chrystus pragnie, żeby Jego ogień płonął!

 

 

O Chrystusowym królowaniu

 

W czasach pomieszania powszechnego nieodzowną jest rzeczą trzymać się mocno krystalicznej katolickiej doktryny – niezmutowanej, niezmodernizowanej! Otwieramy zatem skarbiec katolickiej doktryny Kościoła.

W 1925 roku, w obliczu antychrześcijańskich nastrojów w wielu częściach świata, papież Pius XI ustanowił uroczystość Chrystusa Króla.

Tematyka: Chrystus Król, Chrystusowe królowanie, Chrystusowe Królestwo. W tych tematach mamy współcześnie do czynienia z wielością interpretacji, by nie powiedzieć wprost: z chaosem. Encyklika Piusa XI Quas primas, z 11 grudnia 1925 roku, to najwyższy dostępny stopień nauczania Kościoła na ten temat, a zatem najbardziej autorytatywny i wiążący. Kościół nie wypowiedział się tu pełniej. W nauczaniu o Chrystusie Królu nikt nie wzniósł się ponad Papieża Piusa XI. To jest najjaśniejsze Magisterium, porządkujące chaos – także współcześnie.

Z wysokim prawdopodobieństwem możemy skonstatować, że dzisiaj w internecie po raz pierwszy zostaje upubliczniona encyklika Piusa XI Quas primas, o Chrystusowym królowaniu, w języku polskim w formie nagrania audio.

Niech to słowo autorytatywnego nauczania następcy św. Piotra posłuży wszystkim nam do umocnienia się w szlachetnej dumie z przynależności do Chrystusowego Królestwa.

Niech to słowo Papieża, następcy św. Piotra, pomoże nam w czasach pomieszania powszechnego podejmować wszelkie godziwe działania i inicjatywy mające na celu rozszerzenie Chrystusowego królowania na polskiej ziemi i na całym świecie.

Trzymajmy Chrystusowe sztandary wysoko!

Gloria Tibi, Christe, Rex aeternae gloriae!

Kilka fragmentów tego drogocennego katolickiego dokumentu, którymi kończę to kazanie, niech uzmysłowi nam teologiczną klasę autora, Papieża, i szeroką powszechną perspektywę Chrystusowego królowania zarysowanego w tym dokumencie – także w sferze publicznej i państwowej. To jest nauka katolicka. Zobowiązująca i dla nas!

A zatem kilka fragmentów encykliki Piusa XI, Papieża, Quas primas – o Chrystusowym królowaniu:

„Nawałnica zła nie tylko dlatego nawiedziła świat, ponieważ bardzo wielu ludzi usunęło Jezusa Chrystusa i Jego najświętsze prawo z własnych obyczajów i życia prywatnego, rodzinnego i publicznego; lecz także i w przyszłości nie zajaśnieje pewna nadzieja stałego pokoju między narodami, dopóki tak jednostki, jak państwa stronić będą i zaprzeczać panowaniu Zbawcy Naszego”.

„Błądziłby zresztą bardzo ten, kto by odmawiał Chrystusowi Człowiekowi władzy nad jakimikolwiek sprawami doczesnymi, kiedy On od Ojca otrzymał nieograniczone prawo nad stworzeniem tak, iż wszystko poddane jest Jego woli”.

„On sam jest sprawcą pomyślności i prawdziwej szczęśliwości tak dla pojedynczych obywateli, jak dla państwa: «Nie skądinąd bowiem szczęście dla państwa, a skądinąd dla człowieka: ponieważ państwo to nic innego, jak zgodny zespół ludzi» (św. Augustyn, List do Macedończyków, rozdz. 3).

Niechże więc rządcy państw nie wzbraniają się sami i wraz ze swoim narodem oddać królestwu Chrystusowemu publicznych oznak czci i posłuszeństwa, jeżeli pragną zachować nienaruszoną swą powagę i przyczynić się do pomnożenia pomyślności swej ojczyzny”.

„Przeto gdyby kiedy ludzie uznali tak w życiu prywatnym, jak i publicznym królewską władzę Chrystusa, wówczas musiałyby przeniknąć wszystkie warstwy społeczne niewypowiedziane dobrodziejstwa, jak sprawiedliwa wolność, jak ład i uspokojenie, zgoda i pokój”.

„O jakiejże szczęśliwości zażywalibyśmy, gdyby tak jednostki, jak rodziny i państwa pozwoliły, by Chrystus nimi kierował. «Wtedy dopiero – że użyjemy słów, jakie przed 25 laty wypowiedział do wszystkich Biskupów Poprzednik Nasz Leon XIII – będzie można uleczyć tyle ran, wtedy wszelkie prawo odzyska swą dawną powagę, powróci pokój, wypadną z rąk miecze i broń, kiedy wszyscy chętnie przyjmą panowanie Chrystusa i będą Mu posłuszni, kiedy wszelki język wyznawał będzie, iż Pan Nasz Jezus Chrystus jest w chwale Boga Ojca» (Encyklika Annum Sacrum z 25 maja 1899 r.)”.

„Otóż, aby te upragnione korzyści tym obficiej odnieść i tym trwalej zakorzenić je w społeczeństwie chrześcijańskim, ponieważ potrzeba rozszerzać jak najbardziej znajomość królewskiej godności naszego Zbawiciela, wydaje się Nam, iż nic się tak nie przyczyni do tego, jak ustanowienie własnego i osobnego święta Chrystusa Króla”.

„Jeżeli więc teraz nakazaliśmy, aby cały katolicki świat czcił Chrystusa jako Króla, to przez to chcemy zaradzić potrzebom dzisiejszych czasów i podać szczególne lekarstwo na zarazę, jaka nawiedziła społeczeństwo ludzkie. A tą zarazą jest tzw. laicyzm, czyli zeświecczenie, jego błędy i niecne dążenia: a zbrodnia ta, jak Wam wiadomo Czcigodni Bracia, nie naraz dojrzała, lecz od dawna już kryła się wśród państw. Zaczęto bowiem od zaprzeczenia panowania Chrystusa nad wszystkimi narodami; odmówiono Kościołowi władzy nauczania ludzi, ustanawiania praw, rządzenia narodami, którą to władzę otrzymał Kościół od samego Chrystusa, by ludzi prowadzić do szczęśliwości wiekuistej. Zaczęto tedy powoli zrównywać religię Chrystusową z innymi fałszywymi i stawiać ją niegodziwie wprost w tym samym rzędzie; a następnie poddano ją władzy świeckiej i wydano ją prawie na samowolę panujących i rządów; dalej jeszcze poszli ci, którzy sądzili, iż należy zastąpić religię Boską jakąś religią naturalną, naturalnym jakimś poruszeniem duszy. Nie brakło też państw, które uważały, że mogą obejść się bez Boga i że ich religia, to bezbożność i lekceważenie Boga”.

„Stąd wielką żywimy nadzieję, że święto Chrystusa Króla, odtąd corocznie obchodzone, rychło sprowadzi z powrotem społeczeństwo do Najukochańszego Zbawcy. Oczywiście byłoby to rzeczą katolików przygotować i przyspieszyć pracą swą i działalnością ten powrót; jednakowoż wielu z nich, zda się, ani nie zajmują w życiu społecznym stanowiska, ani nie mają tej powagi, co przystoi tym, którzy niosą pochodnię prawdy. Może to niekorzystne położenie należy przypisać opieszałości lub bojaźliwości dobrych, którzy wstrzymują się od walki lub zbyt miękko się sprzeciwiają; skutkiem czego wrogowie Kościoła nabierają większej zuchwałości i odwagi. Atoli gdyby wszyscy wierni zrozumieli, że mają obowiązek pod sztandarami Chrystusa Króla odważnie i wciąż walczyć, wtedy by z apostolską gorliwością starali się pojednać z Bogiem zabłąkanych i nie oświeconych, i aby prawa Boże były nienaruszone”.

„Z całą słusznością można by powiedzieć, iż lud chrześcijański, jakby poruszony natchnieniem Boskim, pragnie tego Jezusa, którego niegodziwi ludzie, gdy przyszedł do swoich, nie chcieli przyjąć, wyprowadzić z zacisza świętych przybytków, jak gdyby z ukrycia i wiodąc Go w triumfalnym pochodzie po ulicach miast pragnie Mu przywrócić wszystkie prawa królewskie”.

„Nadszedł wreszcie upragniony przez wszystkich dzień, w którym możemy ogłosić, iż należy uczcić Chrystusa, jako Króla całej ludzkości, własnym i szczególnym świętem”.

Jeszcze jedna myśl Papieża: „Doroczne zaś obchodzenie tego święta napomni także państwa, że tak jednostki, jak i władze i rządzący mają obowiązek czcić publicznie Chrystusa i Jego słuchać; przywiedzie im bowiem na myśl ów sąd ostateczny, na którym Chrystus, nie tylko usunięty z życia publicznego, lecz także przez wzgardę zlekceważony i zapoznany, bardzo surowo pomści tak wielkie zniewagi, ponieważ godność Jego królewska tego się domaga, aby wszystkie państwa tak w wydawaniu praw i w wymierzaniu sprawiedliwości, jak też w wychowaniu młodzieży w zdrowej nauce i czystości obyczajów zastosowały się do przykazań Bożych i zasad chrześcijańskich”.

Bracia i Siostry, oto autentyczna myśl katolicka – o Chrystusie Królu, o Chrystusowym królowaniu, o Chrystusowym Królestwie. Oto autentyczna myśl Kościoła – mens Ecclesiae – na temat Chrystusa Króla, Chrystusowego królowania i Chrystusowego Królestwa.

Dzisiaj i w najbliższych dniach, i w najbliższych tygodniach sięgnijmy do tego fundamentalnego, najwyższej rangi dokumentu Papieża Piusa XI – encykliki Quas primas, o Chrystusowym królowaniu, z dnia 11 grudnia 1925 roku.

Czytajmy z uwagą, słuchajmy ze skupieniem, rozważajmy – przekazujmy innym szeroko i odważnie!

Sprawa fundamentalna – zaszczytna. Nagląca!

Amen.

.

* * *

.

video